Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytadło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytadło. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 stycznia 2024

275. Wyzwania czytelnicze 2024 - Piastunka róż


 Pierwsza przeczytana w tym roku, pogoda sprzyja zagrzebaniu się pod koc. Byle tylko znaleźć na to chwilę. "Piastunka róż"nie jest może ambitną literaturą, ale idealnie nadaje się na chwilę relaksu.

 

Także pierwsza książka, którą zgłaszam do wyzwań czytelniczych. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz brałam w takich udział. W wyzwaniu #czytamróżnorodniezjoanną u @czytelniczka_joanna Piastunka róż zajęła pole - literatura obyczajowa. 

  U @wielkibuk w #wielkobukowebingo na planszy #bingoalfabetyczne - pole P, #bingookładowe - pole - nazwisko autorki większe niż tytuł, #wyzwaniealbo-albo - tytuł na literę P. Powieści epistolarnej pewnie bym nie przeczytała

Może udział w wyzwaniach pomoże mi wrócić w czytelniczy tryb. Kiedyś przecież 100 książek na rok ni było dla mnie żadnym problemem.



sobota, 2 października 2021

273. Wieczór taki jak ten - Gabriela Gargaś

 Są książki, po które sięga się dla relaksu, nie oczekując jakiejś wspaniałej literatury czy niezapomnianej akcji, ale potrafią zaskoczyć. Tak o to kilka cytatów, które mi się spodobały lub poruszyły mnie z ostatnio przeczytanej książki...

Gabriela Gargaś „Wieczór taki jak ten” :

„Bądź szczęśliwy w tym życiu, które masz, a nie w tym, o którym marzysz.”

„A prawdziwa miłość... Prawdziwa miłość to w gruncie rzeczy spokój. Kiedyś, jak większość młodych dziewczyn, sądziłam, że to fajerwerki, porywy serca. Ale to nieprawda. Miłość to radość ze zwyczajnych dni. Kiedy siedzicie przy kominku okryci kraciastym kocem i jego dłoń dotyka z czułością twojej, to jest to wasze szczęście. I kiedy nie ciąży wam wspólne milczenie, bo w tym czułym dotyku, we wzajemnej obecności jest radość bycia przy drugim człowieku. I kiedy słyszysz jego kroki na schodach i już wiesz, że będzie głodny. Nalewasz mu na talerz pomidorową, bo to jego ulubiona zupa. I kiedy on całuje cię w policzek. I to nic, że całował cię już przedtem setki razy, i może ten kolejny pocałunek wydaje cię się taki zwyczajny. Ale nie jest, bo ty jesteś obok niego, a on obok ciebie. I czasami masz go dość, a on ciebie, i krzyczycie na siebie i rzucacie talerzami, co najmniej jak włoska rodzina. I lecą przekleństwa. A potem on przychodzi do ciebie albo ty do niego i mówicie: "I po co to wszystko?". I macie tyle wspólnych pięknych chwil za sobą. Dużo radości z bycia razem. „

„Bardzo często ludzie są skoncentrowani na tym, co chcieliby dostać od losu, i nie dostrzegają tego, jak wiele już mają. „

„Miłość to radość ze zwyczajnych dni. Kiedy siedzicie przy kominku okryci kraciastym kocem i jego dłoń dotyka z czułością twojej, to jest to wasze szczęście. I kiedy nie ciąży Wam wspólne milczenie, bo w tym czułym dotyku, we wzajemnej obecności jest radość bycia przy drugim człowieku....i kiedy on całuje się w policzek. I to nic, że całował cię już przedtem setki razy, i może ten kolejny pocałunek wydaje ci się taki zwyczajny. Ale jest, bo ty jesteś obok niego, a on obok ciebie. „

„W miarę możliwości trzeba nie dopuszczać do tego, by drugi człowiek przez nas cierpiał. Ale nawet najlepszym zdarzają się potknięcia. Dobrzy ludzie też niekiedy krzywdzą. „

„Nie żyjesz przecież dla tych innych ludzi, którzy tak naprawdę nie mają dla ciebie większego znaczenia. Żyjesz dla tych, których kochasz. „

„Miałam w swoim życiu tyle ciężkich chwil. Tak trudnych, że nie mogłam złapać oddechu. Czasami myślę, że życie to tylko smutek.
- A teraz?
-Teraz zrozumiałam, że życie to tysiące maleńkich cudownych chwil, których nie dostrzegamy, smutków, które wyolbrzymiamy i nic niewartych wspomnień, które nie potrzebnie rozpamiętujemy. Pretensji, które nosimy w sobie. Życie to uśmiechy, które rozdajemy i uśmiechy, które do nas wracają. To łzy, które spływają po policzkach. Życie to wzloty i bolesne upadki.

- Ja też miałam takie chwile, kiedy życie mi brzydło. Widziałam je w szaroburych odcieniach. Każdy dzień budził mnie smutkiem i uciskiem w sercu. Ale to minęło. Zrozumiałam, że życie to miłość. Do samych siebie, do bliskich, świata, innych ludzi.”

„Szczęście...to nie posiadanie i branie. To bycie. To nasze jestestwo, nasze postępowanie sprawia, że jesteśmy szczęśliwi albo nie. „


wtorek, 24 kwietnia 2018

268. Czytam

Dawno mnie tu nie było, czas ciągle jest dla mnie to warem deficytowym, ale cóż... ciągle liczę na to, że będzie lepiej. Choć z każdym dniem przybywa coraz więcej spraw do załatwienia i rzeczy do zrobienia. Na szczęście w chwilach gdy nie nie miałam już sił na nic udało mi się przeczytać kilka książek. 
 W lutym:
Grzechu warta – Agata Przybyłek
Zagubiona przeszłość – Jodi Picoult
Wszystko dla ciebie – Joanna Sykat
Za zamkniętymi drzwiami – B.A. Paris
Motyl – Lisa Genova
W marcu:
Białą wilczyca - Theresa Révay
Wszystkie marzenia świata - Theresa Révay
Uczucie silniejsze od strachu - Marc Levy
Niedobra miłość – Jonathan Kellerman
Jak to u mnie, od kryminałów thrillerów, przez powieści obyczajowe aż do lekkich czytadełek. Ale każda z tych książek podobała mi się. Teraz próbuję znaleźć czas by i w kwietniu sobie poczytać

niedziela, 11 lutego 2018

265. Czytałam

Styczeń zaowocował w cztery przeczytane książki. Jeszcze rok temu powiedziałabym mało, patrząc jednak na poprzednie miesiące z takiego wyniku powinnam być zadowolona.
Dla pewności sięgnęłam po sprawdzonych autorów. Erica Spindler nie zawiodła mnie nigdy i pomimo iż wplotła w akcje "7" "szczególnych zdolności bohaterów" - podobało mi się. Drugim takim typem była Camilla Läckberg. Jak już zaczęło się czytać Sagę o Fjällbace - z chęcią sięga się po kolejne tomy. Szkoda tylko, że mam lukę z kolejności, ale na pewno uda mi się przeczytać i brakujący tom. Na sam koniec zostawiłam sobie czytadełka dla pań. Wszak takie lekkie, czasem zabawne historie idealnie nadają się do relaksu. Książki Agaty Przybyłek sprawdziły się w tym zakresie. 

Dziękuję wszystkim za miłe komentarze i zmykam korzystać z ostatnich chwil tej niedzieli.

sobota, 6 stycznia 2018

263. Przeczytany 2017

W grudniu moje czytanie nieznacznie się ruszyło. Przeczytałam aż pięć pozycji. Trzy z nich składały się na cykl Raintree: Piekło Linda Howard, Nawiedzony Linda Winstead Jones i Sanktuarium Beverly Barton to powieści paranormal. Jeśli ktoś lubi takie klimaty - polecam. Kolejną grudniową książką była Czerwień Jarzębin. Drugi tom Leśnej Trylogii Katarzyny Michalak. Przedstawiać go nie trzeba. Jako ostatnią w 2016 roku udało mi się skończyć Skok Lee Goldberg i Janet Evanovich. Czyta się bardzo przyjemnie ale nie porywa.

Rok 2017 był zdecydowanie najsłabszy od czasu gdy zaczęłam się z wami dzielić swoimi czytelniczymi postępami. Tylko 45 przeczytanych książek, czyli nie wiele ponad połowa tego co z wzeszłym roku, nie boli mnie aż tak jak dwa miesiące, w których nie udało mi się przeczytać ani jednej książki. 
Były też miłe wydarzenia, przez które czuję się dumna! Oto moja księżniczką, którą prowadzałam do biblioteki, następnie założyłam kartę gdy na mojej brakło już miejsca na książki dla mnie tak ona zaczęła wypożyczać, została nagrodzona! Trzecie miejsce w konkursie na Czytelnika Roku w kategorii 1-5 lat.

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze i pozdrawiam.

środa, 29 listopada 2017

260. Za mało czytam

Jeszcze rok temu pochłaniałam książkę za książką, a teraz? Ciężko mi znaleźć na to chwilę. W październiku nie udało mi się przeczytać ani jednej książki. W listopadzie - choć ten miesiąc jeszcze się nie skończył już wiem, że nic więcej czytać nie zaczną, ani tym bardziej nie skończę - tylko jedna pozycja dołączyła do listy "Przeczytane". 

 A miało być tak pięknie A. Rook, książka, którą dostałam od Pośredniczki towarzyszyła mi w podróży kilka dni temu. Historia o losach dość pechowej dziewczyny poszukującej szczęścia za granicą  byłą w sam raz, żebym nie zachłysnęła się pięknem podziwianych miejsc i wróciła do domu. Lekka zabawna lektura jest idealna w czasie podróży, a że czytało się świetnie - nie starczyło już jej na podróż powrotną. 
 

poniedziałek, 9 października 2017

258. Wrzesień i prezent

We wrześniu przeczytałam tylko dwie książki. Jakoś w dalszym ciągu nie mogę się czytelniczo rozkręcić. Zaczęłam od sprawdzonego autora i sięgnęłam po Mary Higgins Clark. „Do zobaczenia” to przyjemny kryminał trzymający w napięciu aż do końca, a do tego napisany w bardzo przystępny sposób. Sama przyjemność czytania. Następnie przeczytałam „Lawendowe pole” Jennifer Greene – trzy siostry, trzy opowieści o miłości. Nic porywającego.
Dotarła też do mnie przesyłka od Violi, śliczny komplecik:

Bardzo dziękuję!

wtorek, 12 września 2017

256. Sierpniowe czytadełka

W sierpniu nie zaszalałam z książkami, ale "Lepszy rydz niż nic" i mogę dopisać sobie do tegorocznego spisu dwie pozycje. 
Tak dobrze mnie znasz A.J. Rich to dobrze napisany i ciekawy thriller psychologiczny. Wciąga od samego początku i nie rozczarowuje na koniec. Akcja opiera się na morderstwie narzeczonego bohaterki, którego poznała przez internet, a z takimi znajomościami jak wiemy bywa różnie. Musso jest dla mnie pewnikiem świetnej lektury. Tak więc Papierowa dziewczyna nie mogła mnie zawieść. Historia o pisarzu, który na swoim tarasie znajduję bohaterkę swojej powieści, którą sam wymyślił. Moment zaskoczenia i wyjaśnienia całej nierealności nie był już może jakiś spektakularny ale całość oceniam bardzo dobrze. 
We wrześniu nie czyta mi się za dobrze, więcej książek odrzuciłam po kilku stronach, ale liczę na to, że coś mi się uda skończyć.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

254. Małe lipcowe czytanie

Ciągle brak mi czasu, ale solennie sobie obiecuję poprawę i częste bywanie tu. Tak samo jak częstsze zajmowanie się tym co sprawia mi przyjemność, czyli haftem i czytaniem. Ostatnio nie pojawił się post odnośnie moich lektur w czerwcu ponieważ nie było się czym chwalić. Zero. Sama nie wiem jak mogłam do tego dopuścić. W lipcu było lepiej i tak oto doszło mi pięć przeczytanych książek:
 36 tydzień Sofie Sarenbrant to kryminał o porwaniu ciężarnej kobiety. Lektura mnie wciągnęła choć sama akcja nie urzekła. Inaczej było ze Światłami września Zafona. Widać co jakiś czas potrzebuję pewnej dawki magii, a że to literatura młodzieżowa? Trudno. I tak się nie czuje na tyle lat co mam. Z rozpędu połknęłam także W cieniu winorośli Kathie DeNosky i Eileen Wilks czyli niczym nie wyróżniający się romans. Dla odmiany musiałam sięgnąć po coś mocniejszego. W sam raz nadał się Mroczny trop. Alex Kava sprawdza się zawsze, a stworzona przez niego historia, w której psy odgrywają dużą rolę przypadła mi do gustu. Bliźnięta z lody była moją ostatnią lipcową książką. S.K. Tremeyne zaserwował ciekawy thriller psychologiczny, a może to tylko domieszka metafizyki? Wciągnęła mnie  choć nie byłą to łatwa lektura.
Niestety na chwilę obecną wiem już, że sierpień nie będzie czytelniczo obfity, ale moja mobilizacja trwa!

czwartek, 8 czerwca 2017

251. Majowe czytanie

W maju nadrobiłam troszkę swoje czytelnicze zaległości, ach szkoda że czerwiec będzie ubogi pod względem moich lektur. 
Mój wynik to osiem pozycji:
 Postanowiłam na kryminały oraz kontynuację zaczętych cykli.
 Tess Geritsen w moim przypadku zawsze się sprawdza tak więc i na "Bez odwrotu" się nie zawiodłam. Tim Weaver "Bez ostrzeżenia" to już gorszy wybór, ale przeczytałam do końca. Bez rewelacji ale znośnie. "Zabić Jane" Erici Spindler wciągnęła mnie  i sama nie wiem kiedy zleciało mi jej czytanie. 
Podobnie było z cyklami - Jabłoniowy Sad ("Rodzinne sekrety" i "Spełnione marzenia") Krystyny Mirek oraz Magiczne miejsce ("Dolina mgieł i róż", "Ogród księżycowy" i "Jezioro szczęścia") Agnieszki Krawczyk. Bardzo lubię takie serie. Kolejne części nie zostawiają nas w napięciu i nerwowym oczekiwaniu, a jak to się skończyło. Sięgamy po kolejny tom jakbyśmy wpadali z wizytą do starych znajomych.  

A wszystkim wam życzę przyjemnego czerwcowego czytania.

poniedziałek, 8 maja 2017

248. Kwciecień i książki

W kwietniu przeczytałam cztery książki. Nie jest to wynik, który mnie cieszy, ale przynajmniej leszy niż w poprzednim miesiącu. Mam nadzieję,że będzie się już tylko poprawiał. 
Wśród przeczytanych znalazły się dwie powieści Katarzyny Michalak. "Leśną Polane", w której nie ma aż tyle "słodyczy" charakterystycznej dla tej autorki. Jak i typową dla niej "Amelię". Możne ją lubić  lub nie znosić. Jeśli jakakolwiek  książka Katarzyny Michalak nie przypadła wam do gustu to i z tymi nie będzie wam po drodze. Jeśli natomiast lubicie ją, nie trzeba ich wam polecać, sami i bez tego po nie siądziecie.
Inną moją kwietniową książką było "Sto imion". Cecelia Ahern w tym przypadku niczym mnie nie zachwyciła. Zapewne już za kilka dni zapomnę nawet o jej fabule. Cóż trudno.
Natomiast "Morderstwo niedoskonałe" Agnieszki Krawczyk miało być zabawnym kryminałem, ale nie wyszło...  Troszkę przypominało mi Chmielewską. Do końca przeczytałam więc zła na pewno nie była.
Spotkała mnie ostatnio wielka radość. Za sprawą Zacisza wyśnionego stałam się posiadaczką kilku fajnych pozycji. Początkowo spodziewałam się tylko jednej - konkursowej. Po czym dostałam informację, że paczuszka będzie zawierała więcej. Jednak aż tyle się nie spodziewałam. Zobaczcie sami, dla każdego z mojej rodzinki coś idealnego się trafiło: 
Jestem zachwycona i bardzo dziękuję!

wtorek, 11 kwietnia 2017

246. Nie zaczytany marzec i koniki

Tak....  to już drugi tydzień kwietnia, a ja dopiero znajduję czas by podsumować swoje czytelnicze dokonania w marcu. A raczej ich brak... Na czytanie czasu też nie znalazłam, a myślałam, że z każdym kolejnym tygodniem na nowym stanowisku będzie mi łatwiej na to.
Tak więc na moje konto w zeszłym miesiącu przybyły tylko dwie książki, w dodatku łącznie ledwie 540 stron.
 Pierwsza z nich to "Melodia dalej brzmi" Mary Higgins Clark. Jedna z moich ulubionych autorek tym razem postawiła na powieść. Thriller czy kryminały wychodzą jej zacznie lepiej choć i te pozycję szybko "połknęłam".
Kolejna książka, którą udało mi się przeczyta to również sprawdzony autor - Richard Paul Evans. "Stokrotki w śniegu" to historia o tym czego możemy się o sobie dowiedzieć gdy inni usłyszą o naszej śmierci oraz o naprawianiu błędów. Czytało się przyjemnie.

Młoda dalej chętnie zagląda do biblioteki za co po raz kolejny ostała nagrodzona książeczką z naklejkami o tej samej tematyce. Zwierzątka, a szczególnie konie są dalej u niej na topie tak więc zapoznałyśmy się bliżej z bardzo fajną książeczką o nich: KOŃ klacz i źrebię. Mieliśmy już taką o kotach.
Z poszczególnych rozdziałów dowiedzieliśmy się sporo o koniach, a piękne wydanie samo przyciąga wzrok i uwagę.
 Naklejki, zadania oraz sporo ciekawostek o koniach, nic dziwnego że i nagroda spotkała się z radosnym przyjęciem. Trochę jej zazdroszczę, ja takich książeczek nie miałam.


 

środa, 8 marca 2017

244. Luty w książkach

Po owocnym styczniu nadszedł okres, w którym czytanie jak i wolny czas stały się dla mnie towarem luksusowym. Tak więc mogę pochwalić się jedynie sześcioma przeczytanymi książkami (łącznie 2310 stron).
Laura Griffin - Nie do pisania
Dla mnie strzał w dziesiątkę. Młoda agentka FBI stara się rozwiązać sprawę brutalnych morderstw kobiet spotykając się z nieprzychylnością lokalnych stróżów prawa. Przyjemnie i wciągająco napisana ciekawiła mnie do ostatnich stron.
Douglas Preston, Lincoln Child - Karmazynowy Brzeg
Jak się już pozna agenta Pendergasta coraz chętniej sięga się po jego kolejne sprawy. Czarownice, piraci, skarby, demony i FBI. Tym razem sporo się działo.
Louise Shaffer - Szczęśliwy traf
Tym razem powieść obyczajowa o poznawaniu losów swojej rodziny. Młoda kobieta po śmierci matki postanawia dowiedzieć się więcej o jej życiu i waśni z babcią. Dzięki temu wiele zaczyna rozumieć.
Weronika Wierzchowska - Szukaj mnie
To kolejna książka o zagłębianiu się w dawne czasy. Przyjemna i szybka w czytaniu opowieść, w której bohaterka poznając niezwykłe losy swojej prababki uporządkowuje swoje własne.
Tess Gerritsen - Śladem zbrodni
20 lat po śmierci rodziców, rodzeństwo pragnie odkryć tajemnice z nią związaną. Agenci CIA, MI6, arystokraci, dyplomaci, trochę zbrodni i trochę romansu. Taka do przeczytania w jednej wieczór. Szału jak na tę autorkę nie ma, ale nie żałuję czasu poświęconego na jej lekturę.
Krystyna Mirek - Szczęśliwy dom
Pierwszy tom z cyklu Jabłoniowy Sad to bardzo udany początek. Piękna i ciepła opowieść o domu, do którego każdy chętnie by wrócił by nabrać sił do walki z losem. Z czego chętnie korzystają cztery córki gospodarzy, każda z innymi problemami i życiowym bagażem.

Jak widać zaczęłam też wyszywać kolejny mini hafcik. Cyklamen po raz drugi, ten dostałam od Ani.

środa, 8 lutego 2017

242. Książkowy styczeń

Praca, jej odsypianie oraz kolejne książki, które koniecznie trzeba było dokończyć przyczyniły się do mojego opóźnienia w podsumowaniu stycznia. Na szczęście okazał się on dla mnie czytelniczo obfity: 10 książek czyli 3483 strony

Pierwsza pozycja "Niebezpieczny romans" Peter Robinson nie zachwyciła mnie, ale i nie zraziła. Alan Banks próbuje odnaleźć brata, jego dane znaleziono przy zabitek dziewczynie, adopcje, aborcje... niby sporo się działo, ale jednak było nudno.
"Wyznania" Anita Shreve czyli seksualny skandal w elitarnym liceum widziany z perspektywy uczniów, nauczycieli, dyrekcji czy rodziców. Spodziewałam się czegoś innego (szczególnie patrząc na okładkę), ale warto było przeczytać.
Śladami zbrodni” i „Pójdę sama tą drogą” Mary Higgins Clark – nie musiałam czytać opisu z okładki, w przypadku tej autorki nawet tego nie robię. Jeszcze się na niej zawiodłam i wręcz obawiam się chwili gdy okaże się, że nie zostało mi już więcej nic do przeczytania spod jej pióra.
Obietnica pod jemiołą” którą napisał Richard Paul Evans ma zdecydowanie jedną wadę - za szybko się kończy. Z pozoru zwykła romantyczna opowiastka, a tak naprawdę historia o przebaczaniu sobie napisana wspaniałym refleksyjnym stylem autora. Po prostu piękna!
Nicholas Sparks również jest autorem, na którego stawiam w ciemno. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po jego „Wybór”. Historia piękna, dająca do myślenia, ale......... tak znalazło się jakieś ale, zaczęła się dopiero po przeczytaniu ¾ książki. Wcześniej był to zwyczajny romansik. Gdyby nie te zaburzone proporcje.... za mało tego za co go tak lubię, stąd pewne rozczarowanie.
Śnieżka musi umrzeć” Nele Neuhaus okazała się pozytywnym zaskoczeniem. Kryminał, w którym dużo się dzieje, pełen zwrotów akcji i zaskakujący. Pomimo ponad 500 stron czytało się migiem. Powiedziano mi, że na podstawie książki został nakręcony film, z chęcią bym go obejrzała.
Śnieżynki” Liliany Fabisińskiej trafiły w moje ręce całkiem przypadkiem. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Tytułowe śnieżynki nic mi nie mówiły, opis z okładki – o dwóch całkiem różnych parach chcących mieć rodziny, również nie oświecił mnie. Okazało się bowiem, że jest to opowieść poruszająca tematykę bezpłodności, in vitro i zamrożonych zarodków. Skłania do myślenia, przybliża temat, ale nie narzuca określonego zdania.
Dzisiaj jutro zawsze” Samanthy Sotto to dla mnie czytelnicza pomyłka. Sama się sobie dziwie, że dobrnęłam do końca. Miałam nadzieje na jakieś sensowne wytłumaczenie, jednak zawiodłam się. Tak więc w poczet przeczytanych w styczniu książek znalazła się i ta o mężczyźnie, który był nieśmiertelny? A zapowiadała się bardzo fajnie – podróż po Europie zarówno w sensie geograficznym jak i historycznym.
Tess Gerritsen i jej „Czarna loteria” w bardzo dobrym stylu zakończyła moje styczniowe czytanie. Świetny medyczny kryminał z odrobiną romansu. Akcja wciąga choć część romansowa bardzo przewidywalna.

Moja biblioteczka wzbogaciła się ostatnio dzięki Agnieszce (Pośredniczce) od której dostałąm bardzo słodką paczkę. Już się nie mogę doczekać przeczytania tej książki, za którą jeszcze raz bardzo dziękuję!

czwartek, 12 stycznia 2017

239. Grudzień i 2016


Grudzień był miesiącem dla mnie łaskawym pod względem liczby przeczytanych książek.
Białe kruki Christer Mjåset
Ciekawa powieść o bezkompromisowej walce pomiędzy młodymi lekarzami neurochirurgami starającymi się o jedno stanowisko. Intrygi, przeżycia, dylematy, działania czasami mało etyczne osadzone lekarskim świecie. Nie jest to thriller maedyczny jak było to zapowiadane, ale powieść którą dość dobrze się czyta.
Ślub Nicholas Sparks
Sparksa zarówno czytam jak i polecam w ciemno. Tym razem we wspaniały sposób uczy czytelników, że o uczucia trzeba dbać. Nawet będąc małżeństwem z bardzo długim stażem. Piękne przesłanie i pięknie napisana powieść.
Morderstwo Kopciuszka Mary Higgins Clark, Alafair Burke
Kolejny autor, któremu wierzę w ciemno i nawet nie czytam opisów. Mordestwo Kopciuszka to kolejna dawna nie rozwiązana sprawa, którą w swoim programie telewizyjnym chce się zająć producentka telewizyjna Laurie Moran, a komuś jest to nie na rękę.
Niebieskie migdały Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Kobiece czytadełko, przyjemne i szybkie. Historia młodej samotnej mamy, jej codzienne i niecodzienne troski. Ot taka bajka dla kobiet.
Za milion dolarów Susan Mallery
Czasem i mi zdarza się przeczytać typowy babski romans, a dokładnie raczej trzy. Ponieważ w książce mamy historie trzech sióstr, którym babka oferuje sporą sumę pieniędzy za poślubienie jej przybranego wnuka. Było typowo i bez większych rewelacji.
Przystań Julii Katarzyna Michalak
Skoro przeczytałam dwa pierwsze tomy Serii Kwiatowej sięgnęłam i po trzeci. Książki tej autorki albo się lubi albo krytykuje. Ja lubię czasem przeczytać coś takiego lekkiego i niewymagającego, choć trzeba przyznać, że w tej serii pełno rożnych dramatycznych wydarzeń.
Tylko dzięki miłości Bogna Ziembicka
Już dawno nie miałam styczności z taką książką. Historia Zuzanny i Joachima opowiedziana wpisami do pamiętników. Ilustracje, przedwojenne reklamy, wycinki z gazet, skreślenia, opisy sztuk czy relacje z podróży tworzą razem ciekawą i wciągającą mieszankę.
Cappuccino z cynamonem Edyta Świętek
Po raz kolejny coś dla pań – tym razem Patrycja, jej pozornie szczęśliwe małżeństwo, nudna praca, zauroczenie nieznanym mężczyzną to początek tej historii. Potem będzie już tylko ciekawiej. Czyta się szybko i przyjemnie.
Szczęście pachnie bzem Aleksandra Tyl
Kolejna lekka książka w sam raz na chwilę relaksu. Akcja osnuta wokół jednego nieporozumienia. Przeczytałam ale w żaden sposób mnie nie zachwyciła.
Samotna i Złap mnie Lisa Gardner
Dwa tomy z cyklu Detektyw D.D. Warren i dwie całkiem rożne zagadki, które ma do rozwiązania.
W Samotnej spotykamy Catherine Gagnon, która będąc dzieckiem została porwana i przetrzymywana przez pedofila. Tylko czy i tym razem jest ofiarą? A może sama wszystko ukartowała? Złap mnie wciąga o wiele bardziej. Z jednej strony morderstwa dokonane na pedofilach, z drugiej historia kobiety przekonanej, że za kilka dni zostanie zamordowana.

Rok 2016 przyniósł mi łącznie 86 książek i 28738 stron. Mam nadzieje, że 2017 nie będzie gorszy.

sobota, 3 grudnia 2016

236. O kociakach i zaczytany listopad


W listopadzie miałam troszkę więcej czasu na czytanie. Tak więc zakończyłam ten miesiąc z 7 tytułami na koncie i 2537 stronami.
Zaczęłam od „Dobra dziewczyna. Morderstwa na Ostermalmie” Larsa Billa Lundholma. Moje ostatnie spotkania z literaturą skandynawską miały różny przebieg. Zdarzało mi się nawet porzucić pewne pozycje. Na szczęście tym razem nie dość, że przeczytałam do końca to jeszcze nie żałowałam, że po nią sięgnęłam. Jest to pierwsza część z cyklu Axel Hake, po takim początku pewnie sięgnę po kolejne tytuły. Idąc za ciosem postanowiłam jeszcze raz spróbować z Jo Nesbø. Poprzednie moje spotkanie z nim okazało się klęską, jednak „Człowieka nietoperza” przeczytałam choć nie mogę powiedzieć, żeby mi się podobał. W przypadku kryminałów muszę albo polubić detektywa, albo być bardzo zainteresowana fabułą. Detektywa nie polubiłam, wręcz odwrotnie, a sama akcja w mojej opinii za mało się koncentrowała na kryminalnej zagadce. Cóż... widać fanką Nesbø nie zostanę. By odpocząć od cięższych klimatów sięgnęłam po Katarzynę Michalak i jej „Ogród Kamili” i „Zacisze Gosi”, czyli dwie z trzech części Serii kwiatowej. Romantyczne babskie powieści, które lekko i przyjemnie się czyta i jak zwykle główną bohaterką jest naiwna marzycielka. Tym razem jednak pełno jest w niej tragicznych zwrotów akcji. Tak więc trochę się działo, a ja zamierzam sięgnąć po ostatnią część cyklu. Zbieg okoliczności” Katarzyny Pisarzewskiej pozytywnie mnie zaskoczył. Choć nie wiem jak powinnam sklasyfikować tę książkę. Ni to kryminał, ni powieść obyczajowa, ale wciąga. Akcja nie koncentruje się na morderstwie, raczej jakby dziwne wydarzenia, które miały miejsce w Gosztowie dały nam możliwość zapoznania się z jego mieszkańcami. Pozostając w kręgu polskich autorów sięgnęłam po „List z powstania” Anny Klejzerowicz. Wydawać by się mogło, że poruszy tematykę powstania warszawskiego i drugiej wojny światowej, mylnie. Fabuła opiera się na poszukiwaniach prowadzonych przez rodzinę zaginionej w czasie powstania Hani, działającej w Szarych Szeregach. W czasach powojennych i PRL-owskich przez siostrę zaginionej, potem – siostrzenicę. Akcja wciąga i zaskakuje, trudno się od niej oderwać. Ostatnią listopadową książką okazała się „Osaczona” Tess Gerritsen. Jej thrillery medyczne biorę w ciemno. Tym razem jest to powieść sensacyjna z wątkiem kryminalnym, a może raczej romans kryminalny? Jeśli dobrze zrozumiałam jedna z jej początkowych, można to zauważyć porównując ją z późniejszymi. Czyta się jednak przyjemnie, akcja mnie wciągnęła i co najważniejsze – nie domyśliłam się przed czasem kto zabił.


Coraz bardziej podobają mi się książeczki, które w bibliotece wypożycza sobie nasza 4latka. Tym razem postawiła na książkę „Kotek” z serii „Dbamy o nasze zwierzęta” wydawnictwa zielona Sowa. Idealna lektura poprzedzająca zakup lub przygarnięcie zwierzątka. Pięknie ilustrowana przedstawia dziecku różne aspekty posiadania w domu zwierzątka: prawidłowe zajmowanie się nim, potrzebne akcesoria, wizyty u weterynarza, czy nawet jak prawidłowo podnosić kotka.






Po tej lekturze w sklepie dojrzeliśmy album o kotkach z naklejkami (Naklejki edukacyjne. Koty wydawnictwa Jedność), a jakie dziecko nie kocha naklejek? Ja takiego nie znam. Zawiera wiele ciekawych informacji o kocich zwyczajach, rasach, pielęgnacji. Po wyklejeniu jest dobrym poradnikiem dla malucha.

poniedziałek, 31 października 2016

232. Październik i Różnimisie


Październik okazał się dla mnie łaskawszy w chwile poświęcone na czytanie. 6 książek dało mi 2205 przeczytanych stron. Tym razem nie trafiła mi się żadna męcząca pozycja i wszystko co zaczęłam czytać skończyłam.



Na pierwszy rzut poszło Magiczne miejsce Agnieszki Krawczyk. Taka nierealna powiastka, w której pracownik ministerstwa kupuje stary pałac gdzieś na tzw. końcu świata. Trafia w prawie, że utopijne miejsce, poznaje galerie przedziwnych postaci i zmienia swoje życie. Ot taka bajka, trzeba lubić takie klimaty. Jednak czytało się przyjemnie więc zapoluje w bibliotece na kolejny tom.

Joy Fielding w Martwej naturze tym razem zaskoczyła mnie opowiadając historię z punktu widzenia pogrążonej w śpiączce bohaterki. Słysząc co dzieje się wokół niej, dowiaduje się jacy naprawdę są jej najbliżsi, kto stał za zamachem na jej życie i że znów spróbuje. Zanim zaczęłam czytać nie byłam do końca przekonana do takiego pomysłu, jednak nie zawiodłam się. Czytało się świetnie.

Pozostając w kręgu moich sprawdzonych autorek z gatunku thriller/sensacja/kryminał sięgnęłam po Trzecią ofiarę Lisy Gardner. W szkole podstawowej w małym miasteczku dochodzi do strzelaniny. Wątki kryminalne, psychologiczne i romansowe świetnie się splatały tworząc ciekawą i wciągającą akcje.

Kolejnym takim pewniakiem jest dla mnie Karin Slaughter. Jej Moje śliczne na długo przykuły mnie do lektury. Świetny thriller z bardzo dobrze podbudowana psychologicznie, naprawdę godny polecenia. Akcja filmu zbudowana jest wokół zaginięcia młodych dziewczyn i nagrań tortur, gwałtów i morderstw dokonanych. Jest nieprzewidywalna, zaskakująca, mocna.

By odpocząć od okrucieństw sięgnęłam po Za oknem cukierni Sarah-Kate Lynch. Akcja tej historii toczy się w malowniczej Toskanii, do której wyrusza Lily by zmierzyć się ze swoim mężem i jego drugą rodziną. Napotyka na swojej drodze gang staruszek mających swoją misję. Tak więc znów bajka dla dorosłych dziewczynek.

Ostatnią przeczytaną w październiku książką okazał się być Złodziej cieni. Marc Levy to jeden z tych autorów, po których sięgam w ciemno i nigdy jeszcze się nie rozczarowałam. Przeczytałam ją za jednym zamachem, najpierw nie mogąc się od niej oderwać, potem, żałując że to już koniec. Bohater potrafi kraść innym cienie i rozmawiać z nimi. Zdradzają mu różne tajemnice, a on stara się pomóc ich właścicielom. To magiczny wątek akcji, który nie każdemu może przypaść do gustu. Pomyślcie, że to niezwykłą intuicja, wrażliwość bohatera, dzięki której potrafi odgadnąć bolączki innych i zaczytajcie się tak jaj ja w historii młodego chłopca, a później studenta medycyny. Jego życiu przepełnionym tęsknotą i miłością.



Nasza mała ma już od roku swoją kartę w bibliotece i sama wypożycza sobie książki. Miałam jakieś 8-9 lat gdy zostałam zapisana do biblioteki, ona 3. Ale te czasy się zmieniają ;) Obserwując jej wybory dochodzę do wniosku, że dzieci są naprawdę zaskakujące. Młoda wybrała sobie książeczkę, która nigdy by mi nie przyszła na myśl - Różnimisie Agaty Królak.



Bez ładnych ilustracji, wesołych kolorów, poza tematyką (akurat chcieliśmy poruszyć z nią temat przeciwieństw) nie znalazłam nic w niej co by mi się podobało. Ale przecież to nie mi miało tylko jej. Wbrew moim obawom do książeczki często zaglądała pozostawiając mnie w zdumieniu i zaciekawieniu czym jeszcze mnie zaskoczy w kwestii książkowych wyborów.

sobota, 15 października 2016

229. Wrzesień z książkami

Wrzesień znów nie był dla mnie łaskawy w kwestii czytelniczej. Spore zamieszanie w rodzinie doprowadziło do tego, że choć książkę miałam ze sobą cały czas nie było okazji lub sił, żeby do niej zajrzeć. Tak więc mogę się pochwalić tylko czterema przeczytanymi pozycjami i 1434 stronami.

Zaczęło się lekko, babsko i przewidywanie czyli Kandydat na ojca
Susan Elizabeth Phillips. Po czym sięgnęłam po Kości zaginionych
Kathy Reichs z cyklu Temperance Brennan. Tak, tej znanej z serialu Kości, powstał on właśnie na podstawie tego cyklu. Na podstawie, więc więcej można znaleźć różnic niż podobieństw na plus w kierunku książki. Literaccy bohaterowie są bardziej ludzcy, a zagadki kryminalne nie do rozwiązania w półgodzinnym odcinku. Pozycja dla lubiących kryminały, nawet jeśli serial im nie przypadł do gustu.
Pozostając w tym gatunku przeczytałam Ostatni, który umrze
Tess Gerritsen. Ta autorka to dla mnie pewnik dobrej lektury. Nie pamiętam tytułu z jej dorobku, który by mnie zawiódł, dlatego polecam ją. Akcja mnie zaciekawiła choć...spodziewałam się całkiem innej! Więc tym bardziej na plus.
Syn Jo Nesbø okazał się dla mnie tym raze3m nie do przejścia. Doszłam do 51 strony i powiedziałam dość. Może kiedyś spróbuję do niej wrócić, ale na razie zraziłam się.
Ostatnią przeczytaną książka we wrześniu okazała się Ciarki Julie Garwood . Niby jakaś sensacja, ale spokojnie można by było podpiąć ją pod romans z dreszczykiem. Bez fajerwerków ale dobrze się czyta. Taka niewymagająca lektura.

Miałam nadzieję, że październik będzie owocniejszy w lektury, ale jak na razie nic tego nie zapowiada choć deszczowa pogoda powinna temu sprzyjać.

czwartek, 15 września 2016

226. Sierpień w książkach

Dawno mnie tu nie było, niestety różne zawirowania życiowe i rodzinne skutecznie zajmowały mój czas. Jak na razie nie zapowiadają się też żadne zmiany na lepsze. 

Na szczęście w sierpniu udało mi się przeczytać kilka pozycji:
* Tam, gdzie nie sięga już cień Hanna Kowalska
Młoda dziewczyna wraca w domowe strony by w obliczu umierającej ciotki zmierzyć się ze swoją przeszłością. Skomplikowane relacje międzyludzkie, tajemnice pochodzenia, radzenie sobie z demonami przeszłości to nie wszystko co można znaleźć w tej opowieści. I choć o umieraniu czytać nie lubię wciągnęła mnie ta zawikłana historia Inki.
* Szczęście w cichą noc Anna Ficner-Ogonowska
Idealna pozycja dla tych, którzy chcą na nowo zakochać się w atmosferze Bożego Narodzenia. Obok ciepłej historii o świątecznych przygotowaniach w pewnej sympatycznej rodzinie, której nie ominęły tragedie, dostajemy sporą porcję tradycji, świątecznych zwyczajów, ale także i ich pochodzenia. Plus kilka przepisów na potrawy z wigilijnego stołu.
* Klątwa pierścienia Cathy Maxwell
Nadeszła ta chwila, w której muszę się przyznać do przeczytania romansu historycznego. Nie żebym taki gatunek potępiała, po prostu nudzi mnie ich przewidywalność. Fabuły bez problemu można się domyślić, zazwyczaj bywa tak – ona piękna i biedna, on wysoko postawiony, przystojny i mroczny ratuje ją z opresji.
* Bliżej słońca Richard Paul Evans
Zdecydowanie jest to mój faworyt sierpnia. Evans zazwyczaj mnie oczarowywał swoimi powieściami, jednak tym razem przeszedł samego siebie. Wydana została także pod tytułem „Słonecznik”. Porzucona na tydzień przed ślubem Christine udaje się do Peru by jako wolontariuszka pomagać w sierocińcu prowadzonym przez lekarza, któremu los także pokrzyżował wszystkie plany. Pięknie napisana opowieść o tym że „Aby lżej nam było dźwigać własne brzemię, lepiej jest wziąć na siebie cudze.”
* Droga do domu Bobbie Pyron
Taka nowa, współcześniejsza wersja „Lassie wróć”. A że los biednych zwierzątek nie jest mi obojętny cóż... wzruszyłam się.
* Krew na śniegu Jo Nesbø
Spodziewałam się czegoś lepszego. Czyta się szybko, ale tylko ze względu na jej niewielkie rozmiary, zaledwie 160 stron. Fabuła mało odkrywcza, ale miała potencjał, gdyby tylko została poprowadzona głębiej. Bohater, dość specyficzny płatny zabójca zakochuje się w swojej ofierze.
* Grey E L James
Przeczytałam poprzednie części cyklu więc skoro miałam sposobność zapoznania się i z tą – poświęciłam jej kilka wieczorów. Jeśli nie spodobały ci się poprzednie części nie sięgaj po tę. Wielbiciele cyklu na pewno zachwycą się i tą częścią, tylko czy jest czym? Ta sama historia tylko opowiedziana z perspektywy Greya od razu zapowiada nudę, czyta się prawie to samo. Może by się ten pomysł sprawdził w pierwszej części pokazując obie perspektywy jednak jako osobna książka nic nie wnosi, a tylko powtarza.

środa, 10 sierpnia 2016

224. Zaczytany lipiec

W lipcu trochę udało mi się poczytać. Wyszło siedem książek, w sumie 2317 przeczytanych stron.
By dobrze wystartować zaczęłam od pewnika: - Central Park Guillaume Musso .Kto śledzi utaj moje czytelnicze postępy ten wie, że Musso to jeden z moich ulubionych autorów, po którego książki sięgam w ciemno. Zawsze mnie zaciekawią i wciągną na kilka ładnych godzin. Tą pozycją zachwyciła się nawet moja przyjaciółka, a w sprawie lektur jest ona wybredną osobą. Powieści Richarda Paul Evans'a również zaliczałam do tych branych w ciemno. Jednak tym razem Zimowe sny troszkę mnie zawiodły. Zazwyczaj są to ciepłe opowieści, pełne pozytywnej energii, ale także skłaniające do przemyśleń. Tym razem zaczęło się tak samo, jednak im bliżej końca tym wkradała się naiwność, a wręcz banalność. Podobno pisana była w czasie podroży autora po Polsce, a ja się dziwiłam skąd tam te polskie wątki jak np. żurek czy pierogi. I tak o to nadszedł ten dzień gdy przeczytałam ostatnią z dostępnych w Polsce części Bractwa Czarnego Sztyletu – Sidła namiętności J.R Ward. Gdyby było więcej części pewnie bym je czytała, ale skoro nie ma to płakać nie będę. Bardzo podobało mi się inne spojrzenie na tematykę wampirów choć same książki były dość specyficzne – pełne scen seksu jak i brutalnych walk. Następnie sięgnęłam po kryminał Anne Holt Błogosławieni, którzy pragną... Zazwyczaj nie potrafię się odnaleźć w książkach skandynawskich autorów. Na szczęście zdarzają się wyjątki, Anne Holt jest jednym z nich. Ciekawa zagadka kryminalna, bohaterowie, których mogę polubić, przyjemny styl i nieprzewidywalność akcji – ja się nie domyśliłam kto zabija. Dlatego jestem na tak. Fanaberie Jolanty Wrońskiej skusiły mnie okładką, nie miałam wtedy za wiele czasu w bibliotece, a coś trzeba było wybrać. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale na takiej mi nie szczególnie zależy. W końcu książki mają mi pomóc się zrelaksować, odciąć od codziennych zmartwień. Ta się do tego nadaje. Miłosne i biznesowe problemy Klary, które rozwiązują jej dzieci okazały się dla mnie odpowiednią lekturą do hamaka. Spotkaliście się z takimi książkami, które wam się nie podobają za bardzo, a jednak nie potraficie przestać ich czytać? Tak miałam w przypadku Dziennika panny służącej Octave Mirbeau. Celestyna, młoda zadziorna służąca z Paryża rozpoczynając pracę na prowincji decyduję się w swoim pamiętniku opisywać swoje perypetie ośmieszając przy tym swoich dawnych państwa, jak i odsłaniając ich przywary i dziwne zachowania. Na podstawie tej powieści powstał film, pod tym samym tytułem, kto wie może skuszę się na jego obejrzenie. . Nie oddam dzieci! Katarzyny Michalak doprowadził mnie do łez, zaszkliły się one w moich oczach. Autorka przyzwyczaiła mnie do lekkich zabawnych historyjek o spełnianiu marzeń i szukaniu miłości, jednak tym razem poruszyła poważniejszy temat. W wypadku ginie żona i synek młodego lekarza. Jego rozpacz i poczucie winy doprowadzają do sytuacji, w której musi walczyć o swoje dzieci. Rozumiem, że wielu może się ona nie podobać, ale ja ją przeczytałam za jednym zamachem i ze łzami w oczach.

W ogrodzie też trochę się dzieje, jest kolorowo. Zaplątało się nawet zdjęcie z polnymi kwiatkami.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...