piątek, 16 maja 2014

132. Cookie Time - Waffle

Troszkę czasu minęło, odkąd pokazałam ostatnie moje postępy w Salu, a troszkę doszło.
Pojawiły się Waffle:
Czyli przedostatni obrazek tej części.
Muszę przyznać, że im mniej zostaje  do wyhaftowania, tym bardziej mnie ciągnie do tej robótki.

W tym tygodniu pogoda jest zupełnie nie majowa, ale zdążyłam uchwycić moje ulubiony kwiaty tej wiosny:
Aż żal, że nie mogę się cieszyć nimi dłużej.

sobota, 10 maja 2014

131. Córka Alchemika


Córka Alchemika -  Katharine McMahon
Są takie książki, po których przeczytaniu miewam bardzo mieszane uczucia. Czasem ciężko jest mi nawet określić czy podobała się czy nie, czy warto było poświęcić jej czas. Tak było w przypadku "Córki Alchemika". Bardzo wiele się po niej spodziewałam i pewnie dlatego bardzo się zawiodłam. Przykuła moją uwagę tytułem i okładką budząc nadzieje na niebanalną, tajemniczą historię. Opis z okładki zaciekawił:


"Dwór w Selden spowijają mroczne sekrety. Mieszka w nim Emilie, osierocona przez matkę piękna i niesamowicie inteligentna dziewczyna. Żyje w izolacji od świata za sprawą wychowującego ją ojca, Johna Seldena, ucznia Isaaca Newtona, który chce z niej uczynić wybitnego alchemika i filozofa. Wiosną roku 1725, kiedy Emilie kończy osiemnaście lat, jej ojciec podejmuje wraz z nią najśmielsze jak dotąd wyzwanie – próbę tchnięcia życia w nieożywioną materię. Ich plany krzyżuje pojawienie się dwóch nieznajomych. Emilie, która wpada w sidła namiętnej miłości, podejmuje brzemienne w skutki decyzje, po raz pierwszy słuchając głosu serca zamiast rozumu. Zrywa więź z ojcem i wyjeżdża do Londynu. Wbrew temu, czego się spodziewała, doskwiera jej tam jeszcze większa samotność, którą potęgują jej wybujała inteligencja i niezwykłe wykształcenie. Emilie odkrywa, że musi się jeszcze wiele nauczyć – o ciemnych stronach ludzkiej natury i skomplikowanej przeszłości własnej rodziny. Tak rozpoczyna się jej dramatyczna droga, wiodąca ją do oświecenia… "

Rzeczywistość okazała się odmienna od moich oczekiwań. Zawiodłam się. Najpierw przez kilkadziesiąt stron czułam się zanudzona, a gdy akcja zaczynała się w końcu rozkręcać bohaterka coraz bardziej mnie irytowała. Tak więc chęć rzucenia książki w kąt zmieniła się w chęć dania bohaterce ową książką po głowie. Z jednej strony mądra, zdolna pomocnica swojego ojca,  z drugiej - głupie naiwne dziewczę. Za bardzo się to w mojej opinii gryzło. Na szczęście gdy moja irytacja zachowaniem Emilie budziła chęć zamknięcia książki i nie otworzenia jej więcej, fabuła zatrzymywała mnie. Młoda alchemiczka zmuszona została do "wzięcia się za siebie" i było już tylko coraz lepiej i coraz ciekawiej.  Niestety wiele osób ten nudny początek może zniechęcić.
 Akcja potrafi wciągnąć jeśli ktoś lubi takie klimaty. Mi czegoś w tej książce zabrakło.
Bardzo podoba mi się styl, w jakim "Córka Alchemika" została napisana, sprawiał, że w mojej głowie powstawały obrazy. Bardzo lubię takie "wczytanie się" w książkę.
Pomysł fajny, akcja nawet ciekawa, pięknie napisana, więc czemu nie mogę "Córki Alchemika" uznać za dobrą książkę? Nawet nie wiem czy mam ochotę sięgnąć po inną książkę Katharine McMahon   choć uznawana jest za lepszą.



Za to żadnych zastrzeżeń tylko same zachwyty mam nad paczuszką, którą dostałam od isavety:

Tym bardziej, że zieleń to mój ulubiony kolor.
Bardzo dziękuję!


niedziela, 27 kwietnia 2014

130. Koszyk

Co prawda Święta Wielkanocne już za nami, ale pochwalę się jeszcze naszym rodzinnym dziełem: drożdżowym koszykiem -  czyli pyszną dekoracją na stół.
W planach była także rączką, ale uparła się nie trzymać na miejscu.
Muszę przyznać, że takie plecenie z ciasta jest dość zabawne, ale musimy jeszcze poćwiczyć.

"Jak się jest dzieckiem, to się myśli, że rodzice są absolutnie doskonali i ślepo się ich kocha. Potem człowiek zaczyna ich nienawidzić, bo nie są tak doskonali, jak sobie wyobrażał, i rozczarowują nas. A jeszcze potem człowiek uczy się akceptować ich błędy, bo sam je robi. I może wówczas właśnie staje się dorosły." - Guillaume Musso

piątek, 18 kwietnia 2014

129. Serwetka

Do koszyczka ze święconką trafi w tym roku nowa serwetka:
 Bardzo podobają mi się te jej "falbany", przez które idealnie będzie pasować do koszyka.
Oczywiście wszystko co szydełkiem to dzieło mojej mamy. Sama jeszcze nie zaczęłam nauki szydełkowania, za mało obie mamy wolnego czasu niestety.

Przyszła do mnie bardzo fajna paczuszka od Aleksandry.
A jaką miałam frajdę wyjmując i oglądając wszystko po kolei. Wielu rzeczy nawet się nie spodziewałam. Rewelacyjne uczucie! Jeszcze raz bardzo dziękuję!

A korzystając z okazji życzę Wam wszystkim obfitych łask i błogosławieństw od Chrystusa Zmartwychwstałego oraz pełnych pokoju świąt wielkanocnych.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...