poniedziałek, 24 października 2016

231. Serweta

Moje efekty szydełkowe dalej są marne, ale za to moja kochana mama  coraz bardziej sobie przypomina jak to leciało.
W efekcie powstała serweta, którą już zamówiłam do swojego pokoju. Taka zgaszona zieleń idealnie będzie mi pasować.

A skąd wzór? Mama gdzieś taką widziała i spodobała się jej :) Kiedy ja będę tak umieć? Zapewne nie prędko.


poniedziałek, 17 października 2016

230. Halloweenowa wróżka?

Jak się okazało następna wróżka podobała mi się najmniej. Ten brak skrzydełek, nawiązania do Halloween... nie urzekło mnie. Ale cóż, musiała dołączyć do swoich koleżanek.
 Zostały jeszcze dwie, a potem szycie całości. Już mam faworytki, które podobają mi się najbardziej/
 

sobota, 15 października 2016

229. Wrzesień z książkami

Wrzesień znów nie był dla mnie łaskawy w kwestii czytelniczej. Spore zamieszanie w rodzinie doprowadziło do tego, że choć książkę miałam ze sobą cały czas nie było okazji lub sił, żeby do niej zajrzeć. Tak więc mogę się pochwalić tylko czterema przeczytanymi pozycjami i 1434 stronami.

Zaczęło się lekko, babsko i przewidywanie czyli Kandydat na ojca
Susan Elizabeth Phillips. Po czym sięgnęłam po Kości zaginionych
Kathy Reichs z cyklu Temperance Brennan. Tak, tej znanej z serialu Kości, powstał on właśnie na podstawie tego cyklu. Na podstawie, więc więcej można znaleźć różnic niż podobieństw na plus w kierunku książki. Literaccy bohaterowie są bardziej ludzcy, a zagadki kryminalne nie do rozwiązania w półgodzinnym odcinku. Pozycja dla lubiących kryminały, nawet jeśli serial im nie przypadł do gustu.
Pozostając w tym gatunku przeczytałam Ostatni, który umrze
Tess Gerritsen. Ta autorka to dla mnie pewnik dobrej lektury. Nie pamiętam tytułu z jej dorobku, który by mnie zawiódł, dlatego polecam ją. Akcja mnie zaciekawiła choć...spodziewałam się całkiem innej! Więc tym bardziej na plus.
Syn Jo Nesbø okazał się dla mnie tym raze3m nie do przejścia. Doszłam do 51 strony i powiedziałam dość. Może kiedyś spróbuję do niej wrócić, ale na razie zraziłam się.
Ostatnią przeczytaną książka we wrześniu okazała się Ciarki Julie Garwood . Niby jakaś sensacja, ale spokojnie można by było podpiąć ją pod romans z dreszczykiem. Bez fajerwerków ale dobrze się czyta. Taka niewymagająca lektura.

Miałam nadzieję, że październik będzie owocniejszy w lektury, ale jak na razie nic tego nie zapowiada choć deszczowa pogoda powinna temu sprzyjać.

czwartek, 29 września 2016

228. Literka D

Obok wróżek zaczęłam też inny projekcik. W związku z tym powstała już literka D.
Muszę przyznać, że odkąd zobaczyłam ten alfabet (Le grand ABC <Jolis Toutous>  à broder au point de croix) po prostu musiałam  go gdzieś kiedyś użyć. Literka i kokardka w porównaniu do oryginału nabrała koloru.  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...