środa, 9 lipca 2014

136. Skrzynka mejlowa Holly

Wśród ostatnio przeczytanych przeze mnie książek znalazły się dwie intrygujące pozycję: 
"Skrzynka mejlowa Holly" oraz "Skandal w wielkim mieście. Skrzynka mejlowa Holly" Holly Denham
Od razu uprzedzam - nie jest to literatura wysokich lotów, co więcej jak dla mnie to nie jest żadna literatura. Dlaczego? Książka składa się z samych wiadomości mejlowych wysyłanych i otrzymywanych przez tytułową bohaterkę.Zarówno tych prywatnych jak i służbowych.
Zdaję sobie sprawę, że taka forma może odstręczyć wielu czytelników, sama nie byłam do niej przekonana, ale postanowiłam spróbować.


"Korciło cię kiedyś, by zajrzeć do cudzej skrzynki mejlowej? Odkryj sekrety skrzynki Holly! Holly zaczyna pracę jako recepcjonistka w banku inwestycyjnym. A ponieważ żywot recepcjonistki nie jest usłany różami (zwłaszcza tej, która wbrew zapewnieniom na rozmowie kwalifikacyjnej dopiero w branży raczkuje), Holly musi pokonać szereg trudności, przed którymi stawia ją nowa rzeczywistość"

Od razu widać, że tematyka łatwa i przyjemna, wprost banalna ale przez to idealna na letnie gorące popołudnia. Momentami nawet dość zabawna. Nie wymaga żadnego myślenia, ale potrafi wciągnąć tych, którzy lubią  przeczytać od czasu do czasu takie "płytsze" pozycje. Akcje poznajemy z samych mejli i kilku smsów. Czytelników jest więc zdany na same subiektywne opinie i opisy sytuacji, które miały miejsce. nie ma pomocy narratora, nie ma często ładu i składu -  w końcu w wiadomościach pisanych w pośpiechu do bliskich przyjaciół zdarza się zapomnieć o zasadach pisowni. Gdy się o tym pamięta błędy przestają razić aż tak.

Spotkałam się z informacją, że to autentyczne wiadomości, tylko nie do końca chce mi się w to wierzyć. W pracy mieć tyle czasu na wysyłanie takich wiadomości? Nie wspominając już o samej akcji. ale kto wie, w końcu różne rzeczy się zdarzają, nawet jeśli kłócą się z naszym wyobrażeniem świata.

Po przeczytaniu obu tomów w głowie miałam jedna pytanie: ciekawe co można by było powiedzieć o mnie po zapoznaniu się z moją skrzynką mejlową?
W zeszłym tygodniu zawitał do mnie listonosz z paczuszką od Atramk
Piękne pudełeczko z przydasiami. Niektóre już z w uzyciu :)
Aneto, bardzo dziękuję jeszcze raz

środa, 25 czerwca 2014

135. Ginger Man


Zakończyłam już "Cookie Time":

W końcu znalazłam chwilę czasu by pochwalić się kolejnym SALowym obrazkiem. 
Tak więc pojawiły się Ciasteczkowe ludziki:
Pozwoliłam sobie znów zmienić kolory, tym razem sukieneczki.

Pora zabrać się za drugi Salowy obrazek - "Tea Time" oraz za zestaw, który podarowała mi mama:
 Rączki mi do niego same lecą :)

"Każdy samotnik, choćby się zaklinał, że tak nie jest, pozostanie samotny nie dlatego, że lubi, ale dlatego, że próbował stać się częścią świata, ale nie mógł, bo doznawał ciągłych rozczarowań ze strony ludzi." - Jodi Picoult

niedziela, 8 czerwca 2014

134. Różane korale

Pogoda w końcu pozwala na większe dekolty, które trzeba czymś przyozdobić.
W książeczce pomysłowo - instruktażowej, którą kiedyś dostałam znalazłam fajne pomysły na mieszane koraliki. Poszły więc w ruch szczątki różnych starych korali.
Bardzo podobają mi się takie połączenia
Teraz muszę pokombinować nad kolczykami do nich, akurat zostało jeszcze kilka sztuk koralików.


"Nie rzeczywistość sama, ale serce, z jakim ku niej przystępujemy, daje rzeczom kształty i kolory." - Henryk Sienkiewicz

niedziela, 1 czerwca 2014

133. Bez mojej zgody

"Bez mojej zgody" - Jodi Picoult

„Annie nic nie dolega, a mimo to żyje tak, jakby była obłożnie chora. W wieku trzynastu lat ma już za sobą niejedną operację, wielokrotnie oddawała krew, żeby utrzymać przy życiu swoją starszą siostrę Kate, która we wczesnym dzieciństwie zapadła na białaczkę.
Annie została poczęta w sztuczny sposób, tak aby jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami siostry. Choć przez całe życie postrzegano ją wyłącznie przez pryzmat siostry i tego, co dla niej robi, aż do tej pory Annie akceptowała tę swoją życiową rolę. Teraz jednak, wzorem większości nastolatków, zadaje sobie pytania dotyczące tego, kim jest naprawdę. Wreszcie Annie dojrzewa do podjęcia decyzji, która dla wielu osób byłaby nie do pomyślenia, decyzji, która podzieli jej rodzinę, a dla ukochanej siostry będzie wyrokiem śmierci.”
 
Tak zachęca do siebie powieść „Bez mojej zgody”. Dla mnie samo nazwisko autora jest już wystarczającą zachętą, a także zapewnieniem, że na pewno opłaca się przeczytać.
Spotykam jednak ludzi, którzy unikają twórczości Jodi Picoult gdyż w jej książkach „często cierpią dzieci”. Zgadzam się z tym, w swoich książkach pani Picoult zabiera się za wiele ważnych problemów dzieci i całej rodziny. Opisuje m.in. problem molestowania seksualnego, dzieciobójstwa, chorób dzieci, samobójstwa, masakr dokonanych przez nastolatków, problematykę zapłodnienia In vitro i wiele innych. Czyni to jednak w sposób dość przystępny jednocześnie otwierając mi oczy na zagadnienia związane z tematem, które nigdy nie przyszłyby na myśl w tym aspekcie. Ukazanie problemu z punktu widzenia każdej zaangażowanej strony jest dla mnie charakterystyczną cechą powieści Jodi Picoult. Wzbogaca to odbiór książki pozwalając nam na samodzielne wyrobienie sobie zdania, jednocześnie każąc nam się zastanowić nad naszym postępowaniem czy poglądami.
Dlatego tak, te książki są o krzywdzie dzieci, ale napisane w ten sposób byśmy oprócz dobrej lektury mieli szansę „otworzyć oczy” by zapobiec takim problem  gdy dotkną nas, dostrzec je w porę. Zdawać sobie sprawę z tego co może czuć druga osoba. W powieściach tej autorki podoba mi się, że nie ma postaci złych i dobrych,  bo każdy ma swoje racje, słuszne powody postępowania.
„Bez mojej zgody” jest historią Annie, która nie może prowadzić normalnego życia kilkunastolatki gdyż w razie potrzeby musi służyć swoim ciałem by ratować siostrę, a to transfuzją krwi, osocza, limfocytów. W końcu by pomóc Kate powinna oddać jej nerkę lecz postanawia sama decydować o swoim ciele i wnosi sprawę o usamodzielnienie w kwestii procedur medycznych. Nie chcę opisywać jak się zakończyła ta historia. Było wzruszająco, było zaskakująco, takie książki lubię. Choć to ponad 500 stron przeczytałam ją bardzo szybko  tak mnie wciągnęła i zainteresowała.
Na podstawie tej powieści nakręcony został  film, który przypomniałam sobie kilka dni temu. Wydaje mi się, że oddaje klimat książki, choć zakończenie zostało zmienione.

 Poszczęściło mi się w konkursie Melanii K i już  do moich rąk trafiła książka na którą miałam chetkę:
 
Pięknie dziękuję :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...