piątek, 11 października 2013

108. Śliwki w cieście i nie tylko

Rozchorowałam się dlatego mało "działam", ale tuż przed chorobą owładnęły mną śliwki.
było więc ciasto ze śliwkami, a raczej śliwki w cieście:
miało być dużo śliwek, mało ciasta :)
a robi się prościutko:
pół szklanki maki
190g masła
szklanka cukru
1 jajko
1 żółtko
opakowanie cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
śliwki
Zagniatamy zwyczajne kruche ciasto, owijamy w folię aluminiową i wstawiamy do lodówki na 30 minut.
Przez ten czas myjemy śliwki i wyjmujemy pestki.
Na blachę wykładamy ciasto, na nie połówki śliwek i kruszonkę na wierzch.
Pieczemy 30 minut w 180 stopniach
Robiłam z podwójnych porcji.

Oprócz tego śliwki zamieniły się m.in w kompoty:

Pragnę też bardzo podziękować dwóm utalentowanym blogerkom:
Bori Bori, za kolczyki jakich jeszcze nie miałam:

oraz Kindze za cudowną paczkę:
Same widzicie jakie cuda. W dodatku to moje pierwsze spotkanie z papierową wikliną  :)

Dziewczyny z Paru chwil wytchnienia wyposażyły mnie w bardziej ambitną lekturę:

Bardzo wszystkim dziękuję!!

"Przyjaciel to prezent, któy robisz sobie samemu" - R.L. Stevenson

czwartek, 3 października 2013

107. Sekrety notatnika

Sekrety notatnika - Eva Haas
Zachęcił mnie do tej książki opis:
„Prawdziwa historia rodzinna okryta tajemnicą przez cztery pokolenia. Początek dała jej płomienna miłość księcia Prus Augusta do Emilie, młodej polskiej arystokratki. Po śmierci Augusta dwór pruski zadbał o to, by wymazać z kart historii wszelkie wzmianki o ostatniej żonie księcia oraz ich jedynej córce, którą oddano na wychowanie żydowskiej rodzinie, co miało ochronić ją przed wrogością dworu. Ponad sto lat później Anna Jaretzki – wnuczka książęcej pary i babka autorki – zginie z wyczerpania w drodze do obozu w Auschwitz.
Eve Haas miała zaledwie osiem lat i była żydowską uczennicą w berlińskiej szkole, gdy naziści zaczęli niszczyć świat, który znała i w którym czuła się bezpieczna. Szczęśliwie jej rodzicom udało się wywieźć dzieci z Niemiec do Londynu, gdzie wszyscy rozpoczęli nowe życie. Dla Eve groza wojny należała do przeszłości – aż do dnia, w którym odziedziczyła cenny rodzinny notatnik, skrywający zdumiewające dzieje czterech pokoleń jej rodziny. Mimo zakazu ojca Eve postanowiła się dowiedzieć, w jaki sposób jej praprababka weszła do królewskiego rodu i dlaczego jej babka zginęła z rąk nazistów.”

Przyciągająca oko i dająca do myślenia okładka również miała w tym swoją zasługę.

Z wielką chęcią zabrałam się za czytanie.
Niestety im bliżej byłam końca tym mój entuzjazm gasł. Spodziewałam się interesującej historii z przed lat, a co dostałam? Dziennik z poszukiwań i badań autorki jak również opowieść o jej rodzinie w trudnych wojennych i powojennych latach. Godne pochwały jest to dążenie do poznania prawy i odkrycia swoich korzeni, ale nie tego oczekiwałam. Gdy myślę o tej książce odczuwam ten niedostatek, choć rozumiem, że dużym osiągnięciem było zdobycie przez Eve Haas i jej rodzinę tych wszystkich informacji nawet ryzykując swoje życie. Czasy i okoliczności, w których zabrała się za to nie były najbezpieczniejsze. Doceniam ten wysiłek by odkryć fakty skazane na zapomnienie, dlatego też mogę nawet wybaczyć styl, który momentami czytania nie ułatwiał. Historia, która wyszła na światło dzienne byłą tak poruszająca, zaskakująca i wciągająca, a było jej tak mało, ot tyle co w opisie.
Wpadłam jednak w pułapkę swoich własnych oczekiwań. Pozostaje mi liczyć na to że może ktoś kiedyś stworzy powieść na podstawie odkrytych przez Evę Haas informacji, na pewno byłaby bardzo interesująca. Niestety będzie to już tylko fikcja.

wtorek, 24 września 2013

106. Everyday luck i koniec


 Jakiś czas temu nadeszła ta oczekiwana chwila, czyli zakończenie mojego pierwszego SAL-u.
Jeszcze w wakacje powstał ostatni obrazek:
 Jak poprzednie haftowało się bardzo fajnie, nawet kontury były przyjemnością.
 Bardzo lubię oglądać jak obrazek zmienia się dzięki tym kreseczkom.

A o to wszystkie obrazeczki razem:
Według mnie pięknie razem wyglądają.

Początek września obfitował w przebłyski szczęścia więc odwiedził mnie także listonosz z paczuszkami - niespodziankami:

od Ewy:
 


od Violi:
 

Jestem zachwycona i bardzo dziękuję!

"Czasami robimy coś z pełną świadomością, że nie powinniśmy tego robić i z jednoczesnym wewnętrznym przekonaniem, że w naszym postępowaniu nie ma niczego zdrożnego." - Jodi Picoult
 Czyż nie prawdziwa jest ta myśl?

sobota, 14 września 2013

105. Puść już mnie - Piotr Kołodziejczak


„Dla innych są wzorem idealnej pary, lecz życie układa własne scenariusze. Ewelina jest młodą, zadbaną kobietą. Jej mąż Rafał to dobrze zapowiadający się architekt. On robi karierę. Ona pracuje, ale o karierze nie myśli. Dla niej liczy się tylko Rafał i wspólnie spędzone wieczory. Pewnego dnia w ich związku pojawia się pierwsza rysa, a wkrótce kolejne... Ewelina - zapatrzona w Rafała jak w lustro - za wszystko, co złe wini wyłącznie siebie. W końcu zaczyna sobie zdawać sprawę, że trwa w związku toksycznym. Postanawia walczyć o swoją godność, wyzwolić się i żyć także dla siebie... Czy kobieta po przejściach może odnaleźć szczęście? Czy kobieta po przejściach może stać się kobietą sukcesu? W tej książce znajdziesz odpowiedź.”

Gdy tylko wzięłam do ręki „Puść już mnie”  wiedziałam jedno – czeka mnie miły wieczór przy szklance dobrej herbaty, niczym spotkanie z koleżanką, którą ma mi do opowiedzenia ciekawą historię.  
Po książkach Piotra Kołodziejczaka zaczęłam spodziewać się pewnych rzeczy między innymi: sytuacji bądź problemu wokół którego budowana jest akcja, ciekawych bohaterów rodem z naszego podwórka, wrażenia że podobna sytuacja może spotkać nas czy sąsiada, elementów humorów, kilku myśli do refleksji oraz zaskoczenia w jednej niewielkiej książeczce o nieciekawej okładce. Tak było i tym razem, prawie…

Fabuła ksiązki wciąga i intryguje. Relacje damsko - męskie, toksyczne związki, ale także o tym jak zmienia nas doznana krzywda. Piotr Kołodziejczak starał się zanalizować psychikę kobiety, dla której głównym priorytetem stał się dom i dbanie o męża, dla którego „porzuciła siebie” oraz kobiety niezależnej feministki, wyzwolonej kobiety biznesu. Dwie skrajne postawy i jednak kobieta  Jak z jednej przemieniła się w drugą? Czy jeszcze zaufa? O tym właśnie jest ta opowieść. Bohaterzy bardzo ludzcy choć czasami miałam wrażenie absurdalności lub zwyczajnego przerysowania. Może po prostu wydaje mi się że sama zachowałabym się inaczej? Już wcześniej podjęła jakieś decyzje? Przejrzałą na oczy? Jeśli ksiązka rodzi takie pytania, jeśli każe nam się zastanowić to czas poświęcony na jej lekturę nigdy nie będzie czasem straconym.
Lubią tą potoczność stylu i języka, ta zwyczajność harmonizuje z moim odczuciem, że taka lub podobna sytuacja może mieć miejsce tuż obok, może za płotem…
Elementy humoru lubię i cenię, nawet jeśli uśmiecham się z powodu jakiegoś lekko niwalnego dialogu, czyta się o wiele przyjemniej,
Czekałam na to zaskoczenie w finale. Rozumiem w jaki sposób autor chciał je osiągnąć, ale tym razem nie wyszło. Miałam wrażenie jakby postać Basi była tylko w tym celu wprowadzona by móc na niej budować końcowe napięcie. Samego napięcia też zabrakło bo czy najważniejszy był wybór bohaterki czy może fakt, że jakiegoś dokonała?
Tym razem to książka dla kobiet, nie potrafię sobie wyobrazić jakiegoś znanego mi pana czytającego ją, w sam raz na miłe popołudnie, lub chwile oczekiwania.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Borgis 



Na zakończenie wakacji uśmiechnęło się do mnie szczęście za sprawą dwóch bardzo kreatywnych osób:
 u której wygrałam candy

za udział i przepis

Jestem zachwycona paczuszkami, a wszystkich którzy nie znają zapraszam na blogi dziewczyn, jest co podziwiać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...