sobota, 6 października 2012

52. Jedwab

Baricco Alessandro – Jedwab

„Jedwab to jedna z najgłośniejszych powieści włoskich ostatnich lat i światowy bestseller. Nastrojowa, pełna poetyckiego czaru opowieść o francuskim kupcu Hervé Joncour, trudniącym się importem kokonów jedwabnikowych do swojego rodzinnego miasteczka Lavilledieu, opowieść o jego podróżach do Egiptu i Syrii, a następnie do Japonii na koniec świata gdzie poznaje prześliczną młodą dziewczynę, wreszcie opowieść o ich nigdy nie wyznanej sobie miłości.”

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z taką książką. 108 stron i 65 rozdziałów. Jeden wieczór czytania, zaledwie dwie godziny, a refleksji o niej kilkanaście.
W zwięzłych rozdziałach (najkrótszy bowiem to zaledwie 3 zdania, półtorej linijki) poznajemy życie bohatera trudniącego się „importem” jajeczek jedwabników dla swojego miasteczka, jego podróżach, miłości, przyjaźni, wierności, namiętności… Na pierwszy rzut oka banalne, ale… spotykamy wiele niedomówień które pozwalają nam samym interpretować słowa, wydarzenia. Z jednej strony mamy przedstawioną sytuację z drugiej jednak nie wiemy do końca co się wydarzyło, sami musimy się tego domyślić. Aż do wspaniałego zakończenia nadającego książce dodatkowej niesamowitości.
Krótkie zwięzłe zdania pozbawione opisów, czasem jakby same suche fakty, niewiele stron, a jednak  historia ta jawi się nam przed oczami w pełnych kolorach. Wspaniały dobór słów, powtarzanie pewnych fraz, tempo akcji, rytmiczność słów… jakby zamknąć lirykę w prozie.
„Jedwab” jest doskonałym przykładem tego, że w niewiele słowach można zawrzeć więcej treści niż w wielkim tomisku, w którym po łowach po prostu się przelatuje wzrokiem. Tu każde ma znaczenie budując atmosferę niedopowiedzenie, magii, jest pełne znaczeń i emocji.
Trzymając ją w dłoni i przeglądając na szybko pomyślałam sobie, że jest dziwna, za krótka. Zaśmiałam się nawet że to powieść autobusowo - przystankowa – każdy rozdział zdąży się przeczytać zanim autobus stanie na kolejnym przystanku. Jednak całą podróż można przebyć zgłębiając zaledwie kilka zdań. Nie jest to utwór dla każdego, czego można się spodziewać ukazuje nam sam autor na pierwszych stronach książki pisząc:

„To nie jest powieść. Ani nawet opowiadanie. To pewna historia. Zaczyna się od mężczyzny, który przemierza świat, a kończy jeziorem w wietrzny dzień. Mężczyzna nazywa się Hervé Joncour. Jak się nazywa jezioro, nie wiadomo.
Można by powiedzieć, że jest to historia miłosna. Ale gdyby tylko o to chodziło, nie warto byłoby opowiadać. Są tu pragnienia i cierpienia, które znasz dobrze, ale nie znajdujesz słowa zdolnego je wyrazić. W każdym razie nie jest to słowo miłość. (To znana sprawa. Kiedy nie potrafisz wyrazić czegoś jednym słowem, posługujesz się całą historią. Tak się to robi. Od wieków).
Każda historia ma swoją muzykę. Ta ma muzykę białą. Trzeba to koniecznie powiedzieć, bo biała muzyka jest muzyką dziwną, czasami cię zaskakuje: gra się ją cicho i tańczy powoli. Jeśli jest dobrze grana, masz wrażenie, że słyszysz muzykę ciszy, a znakomici tancerze wydają ci się nieruchomi. Biała muzyka jest czymś diabelnie trudnym.
To właściwie wszystko. Należałoby może wyjaśnić, że jest to historia dziewiętnastowieczna: aby nikt nic spodziewał się samolotów, pralek i psychoanalityków. Nie ma ich tutaj.
Może innym razem.”
Alessandro Baricco

W tym momencie już wiedziałam, że nie odłożę tej książki.

Wiem, że na podstawie książki powstał film. Wiem też, że nawet najlepsza obsada i najwspanialsza gra aktorska nie oddadzą tego co te zapisane strony.


 A książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter. W październiku - literatura włoska.

8 komentarzy:

  1. Muszę przeczytać, skoro taka dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałaś mnie - także tym wyzwaniem. Może się przyłączę od następnego miesiąca. Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam jej ekranizację i bardzo mi się podobała. Właściwie to dopiero teraz dowiedziałam się, że film został nakręcony na podstawie książki. Chętnie ją przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  4. ale czasem jak jest dobra gra aktorska to też fajnie obejrzec film :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać "Jedwabiu", ale narobiłaś mi ochoty na tę książkę. Co prawda czuję lekkie skonsternowanie, wiedząc, że na 108 stronach znajduje się aż 65 rozdziałów, ale w sumie... dzięki temu, na pewno szybko czyta się tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę,że polecasz tą książkę, ok - kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też bym już jej nie odłożyła.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...