piątek, 23 września 2016

227. Wrześniowa wróżka

Oto następna wróżka, przyniosła ze sobą jesienną pogodę.
 Lubię gdy jesień jest ciepła i kolorowa, taka złota polska. A dzięki naszej małej na nowo poznaje jej uroki- zbieranie kasztanów, żołędzi i liści,
 Jak widać brakuje jeszcze trzech, korci mnie żeby się już nimi zająć, ale najpierw powstanie część innej pracy.

czwartek, 15 września 2016

226. Sierpień w książkach

Dawno mnie tu nie było, niestety różne zawirowania życiowe i rodzinne skutecznie zajmowały mój czas. Jak na razie nie zapowiadają się też żadne zmiany na lepsze. 

Na szczęście w sierpniu udało mi się przeczytać kilka pozycji:
* Tam, gdzie nie sięga już cień Hanna Kowalska
Młoda dziewczyna wraca w domowe strony by w obliczu umierającej ciotki zmierzyć się ze swoją przeszłością. Skomplikowane relacje międzyludzkie, tajemnice pochodzenia, radzenie sobie z demonami przeszłości to nie wszystko co można znaleźć w tej opowieści. I choć o umieraniu czytać nie lubię wciągnęła mnie ta zawikłana historia Inki.
* Szczęście w cichą noc Anna Ficner-Ogonowska
Idealna pozycja dla tych, którzy chcą na nowo zakochać się w atmosferze Bożego Narodzenia. Obok ciepłej historii o świątecznych przygotowaniach w pewnej sympatycznej rodzinie, której nie ominęły tragedie, dostajemy sporą porcję tradycji, świątecznych zwyczajów, ale także i ich pochodzenia. Plus kilka przepisów na potrawy z wigilijnego stołu.
* Klątwa pierścienia Cathy Maxwell
Nadeszła ta chwila, w której muszę się przyznać do przeczytania romansu historycznego. Nie żebym taki gatunek potępiała, po prostu nudzi mnie ich przewidywalność. Fabuły bez problemu można się domyślić, zazwyczaj bywa tak – ona piękna i biedna, on wysoko postawiony, przystojny i mroczny ratuje ją z opresji.
* Bliżej słońca Richard Paul Evans
Zdecydowanie jest to mój faworyt sierpnia. Evans zazwyczaj mnie oczarowywał swoimi powieściami, jednak tym razem przeszedł samego siebie. Wydana została także pod tytułem „Słonecznik”. Porzucona na tydzień przed ślubem Christine udaje się do Peru by jako wolontariuszka pomagać w sierocińcu prowadzonym przez lekarza, któremu los także pokrzyżował wszystkie plany. Pięknie napisana opowieść o tym że „Aby lżej nam było dźwigać własne brzemię, lepiej jest wziąć na siebie cudze.”
* Droga do domu Bobbie Pyron
Taka nowa, współcześniejsza wersja „Lassie wróć”. A że los biednych zwierzątek nie jest mi obojętny cóż... wzruszyłam się.
* Krew na śniegu Jo Nesbø
Spodziewałam się czegoś lepszego. Czyta się szybko, ale tylko ze względu na jej niewielkie rozmiary, zaledwie 160 stron. Fabuła mało odkrywcza, ale miała potencjał, gdyby tylko została poprowadzona głębiej. Bohater, dość specyficzny płatny zabójca zakochuje się w swojej ofierze.
* Grey E L James
Przeczytałam poprzednie części cyklu więc skoro miałam sposobność zapoznania się i z tą – poświęciłam jej kilka wieczorów. Jeśli nie spodobały ci się poprzednie części nie sięgaj po tę. Wielbiciele cyklu na pewno zachwycą się i tą częścią, tylko czy jest czym? Ta sama historia tylko opowiedziana z perspektywy Greya od razu zapowiada nudę, czyta się prawie to samo. Może by się ten pomysł sprawdził w pierwszej części pokazując obie perspektywy jednak jako osobna książka nic nie wnosi, a tylko powtarza.

niedziela, 21 sierpnia 2016

225. Sierpniowa panienka

Sierpniową wróżkę skończyłam kilka dni, ale dopiero teraz udało mi się znaleźć chwilę na pokazanie jej. dobrze się składa - dzisiaj spędziłam dzień nad wodą, jak już kilka w tym miesiącu, więc ta panienka świetnie wpisuje mi się w sierpień. A wam?
 Jak widać znów zmieniłam kolory. 
Jest już osiem wróżek i 2/3 pacy za mną. Oto dotychczasowe razem:
 

środa, 10 sierpnia 2016

224. Zaczytany lipiec

W lipcu trochę udało mi się poczytać. Wyszło siedem książek, w sumie 2317 przeczytanych stron.
By dobrze wystartować zaczęłam od pewnika: - Central Park Guillaume Musso .Kto śledzi utaj moje czytelnicze postępy ten wie, że Musso to jeden z moich ulubionych autorów, po którego książki sięgam w ciemno. Zawsze mnie zaciekawią i wciągną na kilka ładnych godzin. Tą pozycją zachwyciła się nawet moja przyjaciółka, a w sprawie lektur jest ona wybredną osobą. Powieści Richarda Paul Evans'a również zaliczałam do tych branych w ciemno. Jednak tym razem Zimowe sny troszkę mnie zawiodły. Zazwyczaj są to ciepłe opowieści, pełne pozytywnej energii, ale także skłaniające do przemyśleń. Tym razem zaczęło się tak samo, jednak im bliżej końca tym wkradała się naiwność, a wręcz banalność. Podobno pisana była w czasie podroży autora po Polsce, a ja się dziwiłam skąd tam te polskie wątki jak np. żurek czy pierogi. I tak o to nadszedł ten dzień gdy przeczytałam ostatnią z dostępnych w Polsce części Bractwa Czarnego Sztyletu – Sidła namiętności J.R Ward. Gdyby było więcej części pewnie bym je czytała, ale skoro nie ma to płakać nie będę. Bardzo podobało mi się inne spojrzenie na tematykę wampirów choć same książki były dość specyficzne – pełne scen seksu jak i brutalnych walk. Następnie sięgnęłam po kryminał Anne Holt Błogosławieni, którzy pragną... Zazwyczaj nie potrafię się odnaleźć w książkach skandynawskich autorów. Na szczęście zdarzają się wyjątki, Anne Holt jest jednym z nich. Ciekawa zagadka kryminalna, bohaterowie, których mogę polubić, przyjemny styl i nieprzewidywalność akcji – ja się nie domyśliłam kto zabija. Dlatego jestem na tak. Fanaberie Jolanty Wrońskiej skusiły mnie okładką, nie miałam wtedy za wiele czasu w bibliotece, a coś trzeba było wybrać. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale na takiej mi nie szczególnie zależy. W końcu książki mają mi pomóc się zrelaksować, odciąć od codziennych zmartwień. Ta się do tego nadaje. Miłosne i biznesowe problemy Klary, które rozwiązują jej dzieci okazały się dla mnie odpowiednią lekturą do hamaka. Spotkaliście się z takimi książkami, które wam się nie podobają za bardzo, a jednak nie potraficie przestać ich czytać? Tak miałam w przypadku Dziennika panny służącej Octave Mirbeau. Celestyna, młoda zadziorna służąca z Paryża rozpoczynając pracę na prowincji decyduję się w swoim pamiętniku opisywać swoje perypetie ośmieszając przy tym swoich dawnych państwa, jak i odsłaniając ich przywary i dziwne zachowania. Na podstawie tej powieści powstał film, pod tym samym tytułem, kto wie może skuszę się na jego obejrzenie. . Nie oddam dzieci! Katarzyny Michalak doprowadził mnie do łez, zaszkliły się one w moich oczach. Autorka przyzwyczaiła mnie do lekkich zabawnych historyjek o spełnianiu marzeń i szukaniu miłości, jednak tym razem poruszyła poważniejszy temat. W wypadku ginie żona i synek młodego lekarza. Jego rozpacz i poczucie winy doprowadzają do sytuacji, w której musi walczyć o swoje dzieci. Rozumiem, że wielu może się ona nie podobać, ale ja ją przeczytałam za jednym zamachem i ze łzami w oczach.

W ogrodzie też trochę się dzieje, jest kolorowo. Zaplątało się nawet zdjęcie z polnymi kwiatkami.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...