sobota, 13 października 2012

54. Ból kamieni

Milena Agus - Ból kamieni

„Powieść o czekaniu i poszukiwaniu. Historia kobiety opowiedziana przez jej wnuczkę.
Babcię narratorki poznajemy w 1943 roku, kiedy wbrew własnej woli wychodzi za mąż za czterdziestoletniego wdowca, do szaleństwa w niej zakochanego. Dziwne to małżeństwo – dwoje ludzi, którzy prawie ze sobą nie rozmawiają i sypiają po przeciwnych stronach łóżka. Siedem lat później kobieta zostaje skierowana na leczenie do uzdrowiska. Tam poznaje Weterana – mężczyznę żonatego, kalekę – którego pokocha. Po raz pierwszy pokocha naprawdę. Przez całe dalsze życie będzie wracała pamięcią do tamtego czasu i szukała swojej miłości. Czy uda jej się znaleźć spełnienie?
Autorka subtelnie łączy opisy świata zewnętrznego – powojenna Sardynia – i wewnętrznego, w którym najważniejsze jest uczucie.
Bez patosu, morałów czy banału, za to z lekkością i poczuciem humoru. Wartościowa, piękna powieść. „

Ta nota wydawcy opisuje główny wątek książki – historię kobiety poszukującej miłości, spełnienia i zrozumienia. Uważana w swojej rodzinie i wiosce za wariatkę, niezrozumiana, oddana za mąż człowiekowi, którego nie kocha i nie potrafi pokochać, z którym nawet nie ma o czym porozmawiać. Choć w końcu ową miłość znajduje nie dane jest jej długo się nią cieszyć. Jej wspomnienie i nadzieje, że może jeszcze kiedyś się spotkają nie pozwala jej odnaleźć szczęścia i miłości w domu, u boku męża i syna. Poznajemy tę nietuzinkowa kobietę z jej pamiętnika, z opisu jej wnuczki, z własnych przemyśleń, Az do znakującego zakończenia.
Autorka na zaledwie  120 stronach, w oszczędnym a czasem dość twardym stylu pozbawionym wszelkich ozdobników jednocześnie przedstawia nam migawki z  życie na Sardynii, historii Włoch. Tymi samymi Prostami słowami piszę o uczuciach pokazując nam różne pokłady emocji, nie okrytych w ładne słówka. Dość ciekawym zabiegiem było zostawienie niektórych wyrazów, zwrotów zdań w oryginalnym języku i zamieszczenie dla czytelników przypisów. Pozwoliło to lepiej odczuć tę włoską atmosferę.
Ksiązka jest smutna, nostalgiczna: los wiele razy doświadczał bohaterkę, akcja skupia się w głównej mierze na tych niemiłych wydarzeniach choć były i te piękne. Smutne jest to poszukiwanie miłości, życie bez niej, wspaniale ujęte w tym fragmencie:

„Babcia zawsze zastanawiała się, jak to jest z tą miłością, która jeśli nie chce, nie przychodzi, mimo łóżka, i serdeczności, i dobrych uczynków, i jakie to dziwne, że właśnie tej najważniejszej ze wszystkich rzeczy nie można w żaden sposób zmusić, żeby przyszła”.
Smutne jest, że kobieta nie dostrzegała szczęścia które ma wspominając całe życie chwile z „tym innym” nie dając przez to sobie szans na pokochanie męża:

„Kiedy babcia zdała sobie sprawę, że jest już stara, powiedziała mi, że boi się śmierci. Nie ze względu na samą śmierć, która pewnie była jak pójście do łóżka albo jak podróżowanie, ale babcia wiedziała, że Bóg się na nią obraził. Dlatego że dał jej tyle pięknych rzeczy na tym świecie, a ona nie potrafiła być szczęśliwa. Tego Bóg nie mógł wybaczyć. W głębi ducha miała nadzieję, że jest naprawdę szalona, bo jeśli była zdrowa na umyśle - to z całą pewnością czekało ją piekło.”

Przez tę jej krótkowzroczność nie mogłam jej polubić choć uznałam ją za postać bardzo ciekawa, niekiedy odważną i konsekwentną a jednocześnie delikatną i marzycielska.

Książka na pewno jest piękna i wartościowa, skłaniająca do refleksji, nie żałuję tych kilku chwil poświęconych na jej przeczytanie (w ramach wyzwania Book-Trotter) ale nie czuję zachwytu. Wiem również że po kilku chwilach refleksji pewnie o niej zapomnę.


5 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie ;)
    Ale wciąż nie pojmuję ludzi, którzy zawierają związek małżeński, by czynić siebie w ten sposób nieszczęsliwymi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się bardzo interesująco, chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I mnie zainteresowała. Zapisze tytuł. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...