poniedziałek, 28 stycznia 2013

75. Nemezis i mini stosik


Agatha Christie  - Nemezis


"Ten list zostanie Pani doręczony po mojej śmierci za pośrednictwem adwokata. Zatrudniłem go, aby zajmował się moimi prywatnymi sprawami. To solidny i godny zaufania prawnik, ale, jak większość przedstawicieli rasy ludzkiej, cierpi na niezdrową ciekawość. Nie zaspokoiłem jej. W pewnym sensie ta sprawa pozostanie między Panią a mną. Nasze hasło, moja droga, brzmi: "Nemezis". Myślę, że nie zapomniała Pani, gdzie i w jakich okolicznościach wypowiedziała Pani to słowo."

"Za popełnioną przed laty zbrodnię ukarano niewinną osobę. Niezawodna panna Marple niczym bogini przeznaczenia wkracza do akcji i przemierzając stare angielskie rezydencje, tropi prawdziwego mordercę. Tymczasem zabójca wychodzi z cienia i atakuje ponownie. Czy dosięgnie go w końcu ręka sprawiedliwości? 
Jedna z ostatnich powieści Agaty Christie oczarowuje staroświeckim klimatem, a sama autorka udowadnia, że klasyka kryminału nigdy nie straci swego uroku"

Za książkę tę sięgnęłam z powodu wyzwania Book- Trotter (w tym miesiącu literatura brytyjska). Kiedyś przeczytałam kilka książek Christie, z początku bardzo mi się podobały, a potem... każda kolejna książka coraz mniej. Zaczęłam zarzucać autorce, że akcja jest tak skonstruowana, żeby czytelnik nie mógł szybko odgadnąć kto jest winny. Może po prostu nie czytałam już tak uważnie? Chciałam się przekonać jak to teraz by było.
Nie chcę pisać o akcji, najlepiej samemu przeczytać. Ale tylko jeśli lubi się takie "zakurzone" kryminały bez nowoczesnych technologii, sama obserwacja i logika. 
To dla mnie takie sprawdzenie się - kiedy odgadnę kto, albo czy wogóle.

A na mojej półeczce do czytania mały ruch:
1. Lisa Gardner - W ukryciu
2. Iwona Czarkowska - Kobieta do zadań specjalnych
3. Nora Roberts - Uczciwe złudzenia 
4. James Patterson - Mary Mary

Styczeń był dla mnie konkursowo szczęśliwy dlatego też przyszłą do mnie jeszcze jedna paczuszka.
Te słodkości dostałam w ramach nagrody pocieszenia od Pompeliny, której jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuje, a Was zapraszam na jej bloga, bo naprawdę warto.


"Może, po­myślał, nie ma cze­goś ta­kiego jak dob­rzy i źli przy­jaciele. Może są po pros­tu tyl­ko przy­jaciele, ludzie, którzy będą przy to­bie, kiedy ci coś do­lega, i po­mogą ci, byś nie czuł się zbyt sa­mot­ny. Może to ludzie, dla których war­to przeżywać strach, mieć nadzieję... i żyć. Być może są to ludzie, za których war­to um­rzeć, kiedy trze­ba. Nie ma dob­rych przy­jaciół. Nie ma złych przy­jaciół. Są je­dynie ludzie, których prag­niesz i z który­mi chciałbyś być - ludzie, którzy mają swo­je miej­sca w twoim ser­cu." - Stephen King

wtorek, 22 stycznia 2013

74. Lilac smell letter I

Naoglądałam się jak inne uczestniczki Salu już działają więc poczułam się jeszcze bardziej zmotywowana żeby samemu zacząć choć czasu jakoś mało. Okazało się jednak, że wzorek haftuje się szybciutko i bardzo przyjemnie.
Pierwszy raz haftowałam kolorami, najpierw żółte, pomarańcza a potem już poleciało
 Tak się prezentuje bez konturów:

Teraz krótka przerwa w haftowaniu, będę próbować swoich sił z koralikami. Dostałam świetny prezent, podobno od Świętego Mikołaja, ale ja wiem, że stoi za nim taka moja pewna anonimowa komentatorka. Kamila, dziękuję!
Zabieram się więc do żyłki i koralików.

 Kilka dni temu dostałam również przesyłkę, nagrodę w konkursie u
Jestem wprost zachwycona! Bardzo dziękuję za zabawę i że padło na mnie, a was zapraszam na jej bloga bo jest co oglądać.


piątek, 18 stycznia 2013

73. Faworki

Tak nas dzisiaj naszło na jakieś słodkości. I choć mamy karnawał, a faworki bardziej kojarzą się z tłustym czwartkiem i nadchodzącym wielkim Postem  to właśnie na faworki mieliśmy największego smaka. Szkoda tylko, że najlepsze są zaraz po zrobieniu, jeszcze ciepłe i kruchutkie.
Smacznego!

Kilka dni temu dostałam także przesyłkę od


niedziela, 13 stycznia 2013

72. Krew niewinnych

W dawno pokazanym stosiku znalazła się książka, do której lubię wracać i z niecierpliwością czekam aż dostanę w swoje ręce kolejną książkę Julii Navarro. Po "Glinianej Biblii" sięgnęłam po:

Krew niewinnych - Julia Navarro


"Jestem szpiegiem i boję się... Tak rozpoczyna się spisana w XIII wieku przez dominikanina brata Juliana kronika o krwawym oblężeniu twierdzy Montségur, w którym poniosło śmierć 500 katarów. Wiele wieków później pewien mediewista wyrusza do hitlerowskiego Berlina, by odszukać zaginioną żonę. Grupa terrorystów dokonuje samobójczego zamachu na frankfurckie kino, pozostawiając tajemnicze przesłanie – Pewnego dnia krew niewinnych zostanie pomszczona. Co łączy te trzy wydarzenia, pozornie bez związku? Muzułmański fundamentalista, jezuita i nieustraszona agentka służb antyterrorystycznych są bohaterami bestsellera Navarro, opowieści o zemście i zdradzie, którego akcja rozgrywa się w Jerozolimie, Rzymie i Stambule."




Są książki, które pomimo swej grubości czyta się szybko i z zapartym tchem. Ta do nich należy choć dopóki nie spotkałam się z twórczością Julii Navarro nie przepadałam za akcją dziejącą się na przestrzeni dziejów. Jej po raz kolejny udało się wszystko połączyć w płynną całość. Akcja dzieje się na trzech płaszczyznach czasowych, w każdej z nich poznajemy grupę bohaterów. Takich których rozumiemy, uznajemy ich za dobrych, oraz tych, których zrozumieć nie potrafimy, a  nawet potępiamy ich działania. Wątki te, oprócz dość ciekawej intrygi stworzonej przez autorkę, łączy kwestia tolerancji religijnej, a raczej jej braku, fanatyzmu, wojen na tle religijnym, które miały miejsce w XIII wieku, w czasie II wojny światowej jak i teraz. Ukazanie tego problemu na przełomie tylu wieków, przemyślenia bohaterów pokazują jak ważny to problem.
Bardzo podoba mi się styl w jakim została napisana, konieczność zwracania uwagi na szczegóły dzięki którym łatwiej można się wszystkiego domyślić. Przygoda, akcja, skłaniania do przemyśleń i troszkę historii wymieszanej z  fikcją. 
Przepadam za książkami, w których autorzy zadali sobie trudu by w akcje wpleść trochę historii. Owszem wiem, że przedstawione wydarzenia to fikcja literacka, ale Mi.in Katarzy istnieli naprawdę, gdyby nie ta książka nawet bym o tym nie wiedziała i nie chciała sprawdzić jak to było. Dlatego lubię gdy autor sięga po jakiejś "fragmenty z dawnej historii" gdy o wiele łatwiej jest coś samemu wymyśleć.

 Za oknem znów ładna biała zima, ale zrobiło się też zimno i mokro. A jestem niestety ciepłolubna dlatego moim i zwierzaków ulubionym miejscem w domu jest "w pobliżu grzejnika". Helena ma to świetnie opanowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...