poniedziałek, 11 lutego 2013

78. Marina i stosik

W lutym wyzwanie Book-Trotter to literatura hiszpańska, na pierwszy rzut wybrałam:

Marina - Carlos Ruiz Zafón
 


"Barcelona, lata osiemdziesiąte XX wieku. Oscar Drai, zauroczony atmosferą podupadających secesyjnych pałacyków otaczających jego szkołę z internatem, śni swoje sny na jawie. Pewnego dnia spotyka Marinę, która od pierwszej chwili wydaje mu się nie mniej fascynująca niż sekrety dawnej Barcelony. Śledząc zagadkową damę w czerni, odwiedzająca co miesiąc bezimienny nagrobek na cmentarzu dzielnicy Sarriá, Oscar i jego przyjaciółka poznają zapomnianą od lat historię rodem z Frankensteina i XIX-wiecznych thrillerów. Historię, której dramatyczny finał ma się dopiero rozegrać.."



Omal nie przeczytałam tej książki za jednym posiedzeniem tak mnie pochłonęła. Udało mi się jednak oderwać od niej na te kilka nocnych godzin. Wsiąkłam w nią od pierwszej strony, pierwszych zdań, bardzo rzadko mi się to zdarza, to już o czymś świadczy. 
Nie przeszkadzało mi nic, ani fakt, że książka chyba jednak jest dla ciut młodszego czytelnika niż ja. Przecież skoro mi się spodobała to jest też dla mnie.Ani sposób narracji - zazwyczaj nie przepadam za pierwszoosobowa, jednak tym razem w połączeniu z pięknym stylem czułam się jakbym wysłuchiwała tej opowieści. Nie mogę się też przyczepić do samej historii, nie przepadam za takimi fantastycznymi historiami rodem z nocy żywych trupów czy wspomnianego na okładce Frankensteina, ale tym razem... od pierwszych stron zostałam porwana atmosferą nierealności, oczekiwania, czułam, że wydarzy się coś "nierzeczywistego", co więcej, oczekiwałam na to. Wszystko dzięki temu jak ta historia mnie zahipnotyzowała.
Czuję jednak pewien niedosyt, było mi za mało. Niektórym sprawom można było poświęcić więcej miejsca, ale czy to nie zepsułoby tej magii? Może ten mój niedosyt to  żal, że już ta historia się skończyła, a chciałoby się jej dalej słuchać?

Odwiedziłam ostatnio jedną z bibliotek, do których jestem zapisana, więc na mojej półce czekają już:
Rejs marzeń - Judith Gould
Bułgarski bloczek - Joanna Chmielewska
Dar języków - Jeffrey Deaver
Wojna wdowy - Sally Gunning
Wicked Zycie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu - Gregory Maguire
Błękitnooki chłopiec - Joanne Harris
Kurier towarzyski - Barbara Dawson Smith
Ogród grzechu - Jennifer Blake

Coś polecacie szczególnie? Na pierwszy ogień?



Pokaże Wam także nagrodę pocieszenia jaką dostałam od zgrayanki:
oraz od Peggy Brown:
Dziewczyny bardzo Wam dziękuję!


8 komentarzy:

  1. Ja też po przeczytaniu "Mariny" czułam niedosyt, ale to w sumie jak po każdej książce Zafón'a ;)
    Na pewno polecam Ci "Bułgarski bloczek" Chmielewskiej... Mam na półce i przeczytałam kilka razy... Świetna książka! Płacze się na niej ze śmiechu, ale to w sumie jak na wszystkich książkach Chmielewskiej :D Nie będę Ci zdradzała szczegółów książki, choć powiem, że tytuł powinien Cię zaskoczyć... ;)
    Co do Twoich "nagród pocieszenia" bardzo podoba mi się ta druga od Peggy Brown... :) Ale to pewnie przez kolor xD Uwielbiam niebieski...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie ksiązki przez Ciebie wymienione kuszą i nęcą. Wybór co przeczytać jako pierwsze jest niesamowicie trudny. Ja zdecydowałabym się (chyba).... na "Wojna wdowy" - Sally Gunning.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Super , że polecasz książki ja też często wypożyczam . Zaciekawiło mnie kilka tytułów , a przede wszystkim Ogród grzechu i Rejs marzen . Pozdrawiam i zapraszam do mnie :http://kraina-kwiatow-i-smakow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Książeczki bardzo ciekawe :) miłego czytania

    OdpowiedzUsuń
  5. A witaj!

    Zaproszenie małe na candy urodzinowe :)

    http://kolorowyswiatkatarzyny.blogspot.com/2013/02/candy-candy.html

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś czytałam coś Zafona, ale "Mariny" akurat nie - muszę zapamiętać :). Podoba mi się u Ciebie - też taki miszmasz jak u mnie :)))
    ps. dziękuję za udział w zabawie i miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...