sobota, 2 grudnia 2017

261. Sal i podróż

1 grudnia zgodnie z zasadami miałam pokazać postępy w Salu z dziewczynkami u Magos. Niestety tak się złożyło, że są żadne. Choć może nie, w końcu udało mi się przygotować materiały. 
Teraz tylko pozostało mi wziąć się do roboty. Wiedziałam, że początek będzie trudny. Praca i dom zabierają sporo czasu, jednak to przez wyjazd jak i przygotowania do niego nie miałam ani chwili by postawić choćby kilka krzyżyków. W podróż robótki wziąć też nie mogłam, tak to jest jak lata się jedynie z bagażem podręcznym. Słońce i błękitne niebo nad Kadyksem i Sevillą dodały mi chęci do pracy, tak więc od jutra ruszam do boju! Za miesiąc obiecuję, będę miała już się czym pochwalić. Tymczasem dzielę się z wami tym niebem i słońcem, jakże innym od tego za naszym oknami.


8 komentarzy:

  1. Naładowałaś akumulatory to teraz do dzieła:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne miejsce! Po wypoczynku hafcik pójdzie błyskawicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe widoki! Powodzenia w stawianiu krzyżków😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolorowe mulinki przygotowałaś, tylko patrzeć jak zaczniesz wyszywać. Kibicuję.
    Widoki na załączonych obrazkach przecudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjęcia i miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po takiej podróży musisz mieć sporo energii do działania;)Trzymam kciuki;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na efekty...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic dziwnego, że nabrałaś chęci do pracy, wspaniała podróż!!! Dziękuję za wizytę i przemiły komentarz :D.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...