środa, 29 stycznia 2014

121. Sal sosnowy - koniec

Gapa ze mnie! Pokazywałam moje zmagania z Salem sosnowym, ale nie pokazałam efektu końcowego!
Bardzo ciężko było mi zrobić dobre zdjęcie tak dużej pracy. I nie zrobiłam takiego :( 
Poddałam się i zostało jakie jest:
Siadałam do tego haftu 35 razy. Według mnie to dość dobry wynik. Takie jedno moje posiedzenie trwało czasem tylko pół godziny, nigdy nie więcej niż dwie godziny dziennie. W dodatku miałam pewne problemy zw wzorek, jakby brakowało mi linijek między kolejnymi kartami, albo po prostu tak mi się wydawało.

To drugi Sal jaki udało mi się skończyć. Prace nad trzecim, ciasteczkowo - herbacianym  w toku.
Spodobało mi się takie wspólne haftowanie.

Cytat z mojego kalendarza na dzisiaj:
"Przypadek jest tym, co losowi wypada z rąk" - W. Grzeszczak

13 komentarzy:

  1. Jestem pełna podziwu dla Twojego talentu, pracowitości i urody haftu.
    Jak go zagospodarujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuje zrobić z niego obrazek do przedpokoju

      Usuń
    2. Pokaż w takim razie jak oprawisz.

      Usuń
  2. Świetnie to wygląda...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo, ja sobie ten haft zostawiam na KIEDYŚ :) Gratuluję ukończenia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna praca!
    Na skrzynkę pocztową wysłałam wzór aniołka, którego skomentowałaś na moim blogu :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam! Skończony lasek wygląda świetnie. Bardzo podoba mi się twoja wersja na zielonej kanwie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję ukończenia lasku :))) Haft jest piękny! Ja też miałam problemy ze wzorem, schemat niestety nie był najlepszej jakości, musiałam kombinować z tymi brakującymi rządkami krzyżyków.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ulala ależ piękny lasek.
    Wzór piłkarzyka pochodzi, z którejś angielskiej gazetki. Jeżeli chcesz to wzorek mogę zeskanować i podesłać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...