1
grudnia zgodnie z zasadami miałam pokazać postępy w Salu z dziewczynkami u Magos. Niestety tak się złożyło, że są żadne.
Choć może nie, w końcu udało mi się przygotować materiały.
Teraz tylko pozostało mi wziąć się do roboty. Wiedziałam, że
początek będzie trudny. Praca i dom zabierają sporo czasu, jednak
to przez wyjazd jak i przygotowania do niego nie miałam ani chwili
by postawić choćby kilka krzyżyków. W podróż robótki wziąć
też nie mogłam, tak to jest jak lata się jedynie z bagażem
podręcznym. Słońce i błękitne niebo nad Kadyksem i Sevillą
dodały mi chęci do pracy, tak więc od jutra ruszam do boju! Za
miesiąc obiecuję, będę miała już się czym pochwalić. Tymczasem dzielę się z wami tym niebem i słońcem, jakże innym od tego za naszym oknami.