czwartek, 3 października 2013

107. Sekrety notatnika

Sekrety notatnika - Eva Haas
Zachęcił mnie do tej książki opis:
„Prawdziwa historia rodzinna okryta tajemnicą przez cztery pokolenia. Początek dała jej płomienna miłość księcia Prus Augusta do Emilie, młodej polskiej arystokratki. Po śmierci Augusta dwór pruski zadbał o to, by wymazać z kart historii wszelkie wzmianki o ostatniej żonie księcia oraz ich jedynej córce, którą oddano na wychowanie żydowskiej rodzinie, co miało ochronić ją przed wrogością dworu. Ponad sto lat później Anna Jaretzki – wnuczka książęcej pary i babka autorki – zginie z wyczerpania w drodze do obozu w Auschwitz.
Eve Haas miała zaledwie osiem lat i była żydowską uczennicą w berlińskiej szkole, gdy naziści zaczęli niszczyć świat, który znała i w którym czuła się bezpieczna. Szczęśliwie jej rodzicom udało się wywieźć dzieci z Niemiec do Londynu, gdzie wszyscy rozpoczęli nowe życie. Dla Eve groza wojny należała do przeszłości – aż do dnia, w którym odziedziczyła cenny rodzinny notatnik, skrywający zdumiewające dzieje czterech pokoleń jej rodziny. Mimo zakazu ojca Eve postanowiła się dowiedzieć, w jaki sposób jej praprababka weszła do królewskiego rodu i dlaczego jej babka zginęła z rąk nazistów.”

Przyciągająca oko i dająca do myślenia okładka również miała w tym swoją zasługę.

Z wielką chęcią zabrałam się za czytanie.
Niestety im bliżej byłam końca tym mój entuzjazm gasł. Spodziewałam się interesującej historii z przed lat, a co dostałam? Dziennik z poszukiwań i badań autorki jak również opowieść o jej rodzinie w trudnych wojennych i powojennych latach. Godne pochwały jest to dążenie do poznania prawy i odkrycia swoich korzeni, ale nie tego oczekiwałam. Gdy myślę o tej książce odczuwam ten niedostatek, choć rozumiem, że dużym osiągnięciem było zdobycie przez Eve Haas i jej rodzinę tych wszystkich informacji nawet ryzykując swoje życie. Czasy i okoliczności, w których zabrała się za to nie były najbezpieczniejsze. Doceniam ten wysiłek by odkryć fakty skazane na zapomnienie, dlatego też mogę nawet wybaczyć styl, który momentami czytania nie ułatwiał. Historia, która wyszła na światło dzienne byłą tak poruszająca, zaskakująca i wciągająca, a było jej tak mało, ot tyle co w opisie.
Wpadłam jednak w pułapkę swoich własnych oczekiwań. Pozostaje mi liczyć na to że może ktoś kiedyś stworzy powieść na podstawie odkrytych przez Evę Haas informacji, na pewno byłaby bardzo interesująca. Niestety będzie to już tylko fikcja.

6 komentarzy:

  1. Opis książki mnie zaciekawił jednak nie przekonał do sięgnięcia po nią... Okładka? Cóż... też nie mnie przekonuje... Bardziej skojarzyła mi się z okładką romansu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety tez nie mogę trafić na nic ciekawego, mam wrażenie, że poziom piśmiennictwa jakby opadł, więc wzięłam się za klasykę. Ostatnio przypomniałam sobie Rok 1984, Orwella bardzo mi się podobała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka jest świetna :) Jak zaczęłam czytać recenzję to pomyślałam "o coś dla mnie", szczególnie że i holokaust w tle się pojawia. Ale potem trochę mnie zbiłaś. Chociaż w sumie i tak jestem ciekawa, czy równie słabo oceniłabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja słaba ocena wynika głównie z innych oczekiwań co do niej. Wydaje mi się, że inne wrażenie miałabym gdybym podeszła do niej bez żadnych.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...