poniedziałek, 28 listopada 2016

235. Różowy kociak

Trudno było oprzeć się mojej mamie prośbom wnuczki o różowego kota. Na szybko trzeba było jakieś stworzyć. Różowa włóczka szybko się znalazła, szydełko w dłoń i oto jest:
Doskonałym nie można go nazwać, ale jak na pierwszego kociaka wyszło dobrze. Mała zadowolona, znając ją na pewno poprosi o kolejnych kocich kolegów. A różowy był nawet w przedszkolu :)


wtorek, 8 listopada 2016

234. Cyklamen

Ponad rok temu dostałam od Teresy zestawik DMC Cyklamen. Bardzo szybko zabrałam się do niego, ale dopiero teraz przyozdobił szybką kartkę na imieniny.
To był mój pierwszy tak mały hafcik i muszę przyznać, że bardzo przyjemnie robi się takie maluszki. 

czwartek, 3 listopada 2016

233. Kolejna wróżka

Tym razem bardzo szybko powstała przedostatnia wróżka. Muszę przyznać, że tym razem mnie zauroczyła. Takie właśnie lubię. A jak wam się podoba?
Razem też fajnie się prezentują i już się nie mogę doczekać aż zobaczę je wszystkie.


poniedziałek, 31 października 2016

232. Październik i Różnimisie


Październik okazał się dla mnie łaskawszy w chwile poświęcone na czytanie. 6 książek dało mi 2205 przeczytanych stron. Tym razem nie trafiła mi się żadna męcząca pozycja i wszystko co zaczęłam czytać skończyłam.



Na pierwszy rzut poszło Magiczne miejsce Agnieszki Krawczyk. Taka nierealna powiastka, w której pracownik ministerstwa kupuje stary pałac gdzieś na tzw. końcu świata. Trafia w prawie, że utopijne miejsce, poznaje galerie przedziwnych postaci i zmienia swoje życie. Ot taka bajka, trzeba lubić takie klimaty. Jednak czytało się przyjemnie więc zapoluje w bibliotece na kolejny tom.

Joy Fielding w Martwej naturze tym razem zaskoczyła mnie opowiadając historię z punktu widzenia pogrążonej w śpiączce bohaterki. Słysząc co dzieje się wokół niej, dowiaduje się jacy naprawdę są jej najbliżsi, kto stał za zamachem na jej życie i że znów spróbuje. Zanim zaczęłam czytać nie byłam do końca przekonana do takiego pomysłu, jednak nie zawiodłam się. Czytało się świetnie.

Pozostając w kręgu moich sprawdzonych autorek z gatunku thriller/sensacja/kryminał sięgnęłam po Trzecią ofiarę Lisy Gardner. W szkole podstawowej w małym miasteczku dochodzi do strzelaniny. Wątki kryminalne, psychologiczne i romansowe świetnie się splatały tworząc ciekawą i wciągającą akcje.

Kolejnym takim pewniakiem jest dla mnie Karin Slaughter. Jej Moje śliczne na długo przykuły mnie do lektury. Świetny thriller z bardzo dobrze podbudowana psychologicznie, naprawdę godny polecenia. Akcja filmu zbudowana jest wokół zaginięcia młodych dziewczyn i nagrań tortur, gwałtów i morderstw dokonanych. Jest nieprzewidywalna, zaskakująca, mocna.

By odpocząć od okrucieństw sięgnęłam po Za oknem cukierni Sarah-Kate Lynch. Akcja tej historii toczy się w malowniczej Toskanii, do której wyrusza Lily by zmierzyć się ze swoim mężem i jego drugą rodziną. Napotyka na swojej drodze gang staruszek mających swoją misję. Tak więc znów bajka dla dorosłych dziewczynek.

Ostatnią przeczytaną w październiku książką okazał się być Złodziej cieni. Marc Levy to jeden z tych autorów, po których sięgam w ciemno i nigdy jeszcze się nie rozczarowałam. Przeczytałam ją za jednym zamachem, najpierw nie mogąc się od niej oderwać, potem, żałując że to już koniec. Bohater potrafi kraść innym cienie i rozmawiać z nimi. Zdradzają mu różne tajemnice, a on stara się pomóc ich właścicielom. To magiczny wątek akcji, który nie każdemu może przypaść do gustu. Pomyślcie, że to niezwykłą intuicja, wrażliwość bohatera, dzięki której potrafi odgadnąć bolączki innych i zaczytajcie się tak jaj ja w historii młodego chłopca, a później studenta medycyny. Jego życiu przepełnionym tęsknotą i miłością.



Nasza mała ma już od roku swoją kartę w bibliotece i sama wypożycza sobie książki. Miałam jakieś 8-9 lat gdy zostałam zapisana do biblioteki, ona 3. Ale te czasy się zmieniają ;) Obserwując jej wybory dochodzę do wniosku, że dzieci są naprawdę zaskakujące. Młoda wybrała sobie książeczkę, która nigdy by mi nie przyszła na myśl - Różnimisie Agaty Królak.



Bez ładnych ilustracji, wesołych kolorów, poza tematyką (akurat chcieliśmy poruszyć z nią temat przeciwieństw) nie znalazłam nic w niej co by mi się podobało. Ale przecież to nie mi miało tylko jej. Wbrew moim obawom do książeczki często zaglądała pozostawiając mnie w zdumieniu i zaciekawieniu czym jeszcze mnie zaskoczy w kwestii książkowych wyborów.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...